Rano obudziło mnie słoneczko ,piekna
pogoda mozna zrealizowac plan z wczoraj , najpierw sie ubrałam
poscieliłam łuzko a nastepnie wyprawiłam rodzinke do szkoły i
pracy.Wzięłam sie mycie okien wiec najpierw zdjełam zasłonki i
fieranki zabrudzone ,nastepnie zmiotłam kurz z parapetu zewnetrznego
i wewnetrznego.
Odkurzyłam kaloryfer i naszykowałam
wode na mycie parapetów i framóg okiennej nalałam wody i płynu
uniwersalnego i zaczełam zmywac framugi z zewnotrz i wewnatrz .
Nastepnie zmyłam parapety i wziełam sie za szyby ,spryskałam
płynem do szyb i recznikiem papierowym zmyłam brud.Teraz okno jest
czyste ,przetarłam tez karnisz i zawiesiłam czyste zasłony i
fierany,od razu miło sie zrobiło. Poszłam do łazienki wstawic
brudne firany do prania,po wypraniu wywiesiłam do wyschniecia i
wziełam sie za mycie pralki. Zaczełam od wytarcia bebna w środku
do sucjha potem klapa od pralik trzeba było umyc pojemniki na
proszek i płyn a potem całosc wytrzec do sucha .
Teraz zewnetrzna chigiena pralki
weziełam wode z płynem i zmyłam cała powierzchnie , otarłam do
sucha i na tym koniec .
Odsunełam pralke aby za nia i pod nia
zamiesc i zmyc podłoge .
Po opuszczeniu łazienki wziełam sie
za odkurzenie chodnika najpierw go odkurzyła a nastepnie wyprałam
srodkiem do prania dywanów odkurzyłam jeszcze raz i wyglada jak
nowy. Teraz trzeba zlikwidowac kurz spod wersalki ,wyjełam odkurzacz
i rura z cienka koncuwka odkurzyłam ,przetarłam tez wilgotna
szmatka listwy przypodłogowe i wziełam sie za wycieranie foteli
najpierw odkurzyłam fotele a potem przetarłam wilgotna szmatka ,
wziełam płyn do nabłyszczania drewna i natarłam drewniane elemety
teraz lepeij wyglada . Zmeczyła mnie ta cała charówka i
postanowiłam odpoczac przy kawie ,miłego sprzatania do nastepnego
razu.