Jak co dzień byłam odebrać dziecko z przedszkola. Wczoraj
dotarłam tam nieco wcześniej niż zwykle, także moja pociecha jeszcze zajadała
obiadek. Wobec powyższego musiałam na nią chwilkę poczekać. Usiadłam z boku, aby
nikomu nie przeszkadzać w pracy. Obserwowałam wówczas panie uwijające się przy
sprzątaniu. Dbanie o porządek w przedszkolu to nie lada wyzwanie. Na podłodze
pełno piasku, gdyż dzieci niedawno wróciły z placu zabaw. Mnóstwo szafeczek,
które trzeba utrzymać w czystości. I właśnie jedna z pań sprzątających
skrupulatnie myła szafki i meble z zewnątrz. Miała dosyć dużo pracy, gdyż każdy
maluch ma swoją szafeczkę, w której zostawia buciki i okrycie wierzchnie. Druga
wycierała kurze z grzejników i parapetów. Jeszcze na dobre nie rozpoczął się
sezon grzewczy, gdyż jesień tego roku jest dosyć łaskawa, więc nadarzyła się
okazja, aby wytrzeć kurze z kaloryferów. Również parapety nie ominęło
wycieranie kurzy. Wszak po jesiennych suchych dniach i na nich osiadło mnóstwo
kurzu. Na tych obserwacjach minął mi czas oczekiwania. Córka zadowolona i
uśmiechnięta wybiegła na korytarz po skończonym obiadku. Podarowała mi
namalowany na zajęciach przez siebie obrazek. Podeszłyśmy do jej szafki.
Ubrałam ją w kurtkę i zmieniłam obuwie. Zabrałyśmy ulubioną maskotkę. Kiedy
wychodziłyśmy z przedszkola pani zamiatała podłogę z mnóstwa piasku
naniesionego z dworu, a druga akurat myła schody. Dzieci akurat miały zajęcia w
grupach, więc nie przeszkadzały w porządkach. Potem na pewno było mycie podłóg, gdyż - oparte
o ścianę - stało wiaderko z wodą i mopem.