piątek, 21 listopada 2014

Porządki pośród rodzinnych pamiątek



Sprzątanie mebli to w naszym saloniku szczególna czynność. Niby to nic takiego wytarcie kurzy z mebli czy mycie zewnętrzne mebli. Na pozór czynności mało ciekawe, służące pozbyciu się kurzu. Ale w naszym domu spełniają one dodatkowo jeszcze jedną funkcję: są mianowicie okazją do namacalnego kontaktu ze zgromadzonymi w meblach, a w szczególności w przeszklonej witrynie przedmiotami, które stanowią wyjątkową ozdobę naszego domu. Są odzwierciedleniem zainteresowań i pasji jego mieszkańców.
 Toteż mimo, że wytarcie kurzy z obrazów, bibelotów, książek itp. zajmuje mnóstwo czasu i jest bardzo pracochłonne, a przy tym  wymagające nielada ostrożności, to wraz z mężem mamy z tego wiele przyjemności. Wśród naszych ulubionych przedmiotów, które mają wartość nie tylko jako oryginalne ozdoby wnętrza, ale i stanowią pamiątki rodzinne należy liczący sobie ponad sto lat austro-węgierski kubek pochodzący z Karlsbadu - dzisiejszych Karlowych Warów. Wówczas modnego uzdrowiska, do którego przyjeżdżano celem podratowania nie tylko zdrowia, ale i własnej pozycji towarzyskiej. Ilekroć biorę w ręce ten wykonany w 1908 roku z tamtejszej ceramiki przedmiot myślę z nostalgią o życiu w monarchii austro-węgierskiej. Jest to pamiątka rodzinna po babci, urodzonej jeszcze za czasów cesarza Franciszka Józefa I Habsburga. Narazie muszę przerwać pisanie, gdyż do domofonu dzwonią umówieni znajomi.