piątek, 14 listopada 2014

„Niespodzianka”.





                Ula z lóżka wstała i od razu za gruntowne sprzątanie łazienki się zabrała.  Umyła, a także wypolerowała armaturę. Umyła umywalkę, wannę, oraz kabinę prysznicową. Po czym zajęła myciem połączonym z dezynfekcją toalety nie pominąwszy też bidetu. Wymyła wszystkie szklane powierzchnie.  Wzięła podręczny odkurzacz parowy w celu odświeżenia glazury nie zapominając przy tym o oczyszczeniu fug. Uzupełniła papier toaletowy. Napełniła dozownik na mydło w płynie. Wymieniła ręczniki.  Chwyciła za mopa umyła terakotę z uwzględnieniem wytarcia, oraz umycia listew przypodłogowych.
Otworzyła na oścież drzwi łazienki zastawiając je wiadrem, przeszła kilka kroków w linii prostej do tyłu. Obróciła się pod kątem dziewięćdziesięciu stopni w prawo. Pogoda była piękna, słońce mocno grzało, a delikatny letni wiaterek zapobiegał duchocie.  Prawą ręką roztworzyła okno, które miała przy ramieniu. Jednocześnie lewą ręką zabezpieczyła je przed raptownym zamknięciem. Stojąc do niego przodem oparła dłonie o parapet. Wzięła parę głębokich oddechów. „Świetny sposób na szybkie wysuszenie podłogi, zwłaszcza w taki dzień jak dziś ” – pomyślała uśmiechając się sama do siebie.  
Przeszła do kuchni. Ustawiła termostat piekarnika na sto osiemdziesiąt stopni.  Z górnej szafki wyjęła średniej wielkości brytfankę. Przygotowała sobie: chleb, szynkę, pieczarki i dużą puszkę brzoskwiń w syropie. Kromkami pokrojone w ćwiartki ułożyła na spodzie żaroodpornego naczynia. Równe paski z szynki tworzyły druga warstwę. Plasterki pieczarek to piętro trzecie. Mus brzoskwiniowy był ozdobnym całości ukoronowaniem. Tak zrobioną zapiekankę wstawiła do rozgrzanego piekarnika i ustawiając zegar na czterdzieści pięć minut włączyła go.
„Niespodzianka przygotowałam dla Ciebie coś specjalnego: *”. Taką wiadomość wysłała swojemu mężowi.