Ula z
lóżka wstała i od razu za gruntowne sprzątanie łazienki się zabrała. Umyła, a także wypolerowała armaturę. Umyła
umywalkę, wannę, oraz kabinę prysznicową. Po czym zajęła myciem połączonym z
dezynfekcją toalety nie pominąwszy też bidetu. Wymyła wszystkie szklane powierzchnie.
Wzięła podręczny odkurzacz parowy w celu
odświeżenia glazury nie zapominając przy tym o oczyszczeniu fug. Uzupełniła
papier toaletowy. Napełniła dozownik na mydło w płynie. Wymieniła
ręczniki. Chwyciła za mopa umyła
terakotę z uwzględnieniem wytarcia, oraz umycia listew przypodłogowych.
Otworzyła na oścież drzwi
łazienki zastawiając je wiadrem, przeszła kilka kroków w linii prostej do tyłu.
Obróciła się pod kątem dziewięćdziesięciu stopni w prawo. Pogoda była piękna,
słońce mocno grzało, a delikatny letni wiaterek zapobiegał duchocie. Prawą ręką roztworzyła okno, które miała przy
ramieniu. Jednocześnie lewą ręką zabezpieczyła je przed raptownym zamknięciem.
Stojąc do niego przodem oparła dłonie o parapet. Wzięła parę głębokich
oddechów. „Świetny sposób na szybkie wysuszenie podłogi, zwłaszcza w taki dzień
jak dziś ” – pomyślała uśmiechając się sama do siebie.
Przeszła do kuchni. Ustawiła termostat
piekarnika na sto osiemdziesiąt stopni. Z
górnej szafki wyjęła średniej wielkości brytfankę. Przygotowała sobie: chleb,
szynkę, pieczarki i dużą puszkę brzoskwiń w syropie. Kromkami pokrojone w
ćwiartki ułożyła na spodzie żaroodpornego naczynia. Równe paski z szynki
tworzyły druga warstwę. Plasterki pieczarek to piętro trzecie. Mus
brzoskwiniowy był ozdobnym całości ukoronowaniem. Tak zrobioną zapiekankę wstawiła
do rozgrzanego piekarnika i ustawiając zegar na czterdzieści pięć minut włączyła
go.
„Niespodzianka przygotowałam dla
Ciebie coś specjalnego: *”. Taką wiadomość wysłała swojemu mężowi.