Obudziłam się dziś dość późno , bo dopiero przed godziną
dziewiątą (zwykle wstaję około godziny siódmej). Może właśnie dlatego, że spałam
tak długo to i nastrój mój jest jakiś inny niż zwykle. Otworzyłam oczy
popatrzyłam w sufit i pomyślałam jak to błoga cisza panuje w mieszkaniu. Mój mąż
pojechał do pracy, a pies którego mąż przed pracą wypuścił dosypiał sobie na
swoim posłanku. Poleżałam jeszcze chwilkę, przeciągłam się i wstałam. Weszłam do
kuchni zrobiłam sobie śniadanko i kawkę i tak sobie siedząc układam plan dnia.
Po pierwsze muszę pozmywać naczynia z dnia poprzedniego, gdyż wczoraj wieczorem
mi się nie chciało. Potem trzeba nastawić pralkę gdyż kosz z brudną bielizną
kipi. Rozejrzałam się po mieszkaniu i mój początkowo dobry humor prysł jak bańka
mydlana. Ogólnie to prawie całe mieszkanie nadawało się do sprzątania. Wszędzie
widać już było smugi kurzu, który trzeba zetrzeć. Poczyścić trzeba by okna
przynajmniej z zewnątrz, bo przez ostatnie kilka dni padało i widać pochlapane
smugi. W łazience trzeba umyć wannę, umywalkę, klozet i armaturę gdyż obecny w
wodzie kamień szybko odciska swoje piętno na urządzeniach sanitarnych. Wszystkie
pomieszczenia należy objechać odkurzaczem, szczególnie dywany w pokojach i pomyć
podłogi. Jak już się uporam z pracami porządkowymi trzeba się przebrać w strój
wyjściowy i pójść na spacer z psem. Dalej po powrocie zostawiam psa i maszeruję
po zakupy. Najpierw obskakuję sklepy, a w drodze powrotnej wstępuję na
targowisko gdzie dorzucam sobie kilka kilogramów w postaci ziemniaków i innych
fruktów. Po powrocie do domu robię sobie herbatkę i zaczynam krzątać się po
kuchni, bo czas najwyższy wziąć się za gotowanie obiadu. W międzyczasie kiedy
obiad już nastawiony na piecu poprawiam jeszcze porządki ,a to trzeba przetrzeć
lustra, a to zmienić ręczniki i tak ciągle jestem w ruchu ,bo ciągle jest do
zrobienia coś… Prawdą jest , że nie chodzę do pracy, ale czy oprócz tego, że nie
muszę wstać na czas to w pracy jestem bez przerwy, gdyż jest to mój dzień jak co
dzień dopóki mąż z pracy nie wróci. Zapraszam na kolejne moje
posty.