Mamę do siebie zabrała babcia ponieważ ona też potrzebowała opieki jak dziecko. Kiedy przyjeżdżałam do domu na wakacje, święta to musieliśmy sprzątać cale mieszkanie. Bylo nas dużo, jedna brała się za kuchnie a w niej sterta naczyń do mycia zlewozmywak, który musiał być zawsze bielutki bo babcia lubiła porządek. Pamiętam jak uczyła mnie zamiatać podłogę, prasować, prać, wieszać pranie czy nawet sortować odzież kolorami czy gatunkiem, które ubrania prać ręcznie, a które nadawały się do pralki.Pościel, ręczniki i ściereczki kuchenne musiały być wygotowane.Pościel gotowana była w takim dużym kotle,potem trzeba było wyprać w pralce i jeszcze robiło się krochmal. Po wypłukaniu z proszku taką pościel się krochmaliło. Zimą na strychu a latem na dworze trzeba było równo rozwiesić, jak wyschła pościel trzeba było naciągnąć bo była sztywna poskładać i najczęściej zanosiło się do magla. Jak byłyśmy już starsze musiałyśmy się nauczyć prasować to było nie lada wyzwanie dla dzieci Pokoje tez musiały być czyściutkie dywany trzepało się na trzepaku trzepaczką . Okna, parapety, drzwi meble wszystko myło sie płynem, podłogi po umyciu pastowane były pastą do podłóg a potem szmatą froterowane były do połysku. Po zrobieniu wszystkiego dopiero mogłyśmy się iść bawić.