poniedziałek, 24 listopada 2014
Brak pogody
Witam w kolejnym moim poście. Tematu nie muszę specjalnie edytować ,nie mniej
jednak do głowy mało co napływa. Jest jedno wspomnienie minionego lata i mimo iż
z wakacyjnych wojaży temat czystości powinien pozostawać na dalszym planie, to
brak pogody sprawił, że lustracja pomieszczeń pensjonatu w którym mieszkaliśmy
była nie omieszkana. W związku z tym, że budynek pensjonatu był prawie nowy
zaniedbanie jego czystości nie było rzucające się w oczy. Może zacznę od
łazienki która połączona była z ubikacją. Glazura wyczyszczona była na naprawdę
wysokim poziomie, kabina prysznicowa lśniła czystością i pachniała środkami
czyszczącymi. Nigdzie nie było widać osadów z kamienia i mydła. Tak samo sprawa
tyczyła się aneksu kuchennego, gdzie widać było pomyte blaty szafek , stołu czy
wyczyszczoną do błysku lodówkę nie wspominając o wyszorowanym zlewozmywaku i
armaturze. Pokój powierzchniowo również wyglądał na idealnie czysty. Jednak po
dokładnym przyjrzeniu się stwierdziłam , że kurze z obrazów nie zostały
usunięte, to samo dotyczyło kurzu , który kłębił się pod łóżkami i za szafami.
Poza tym porządek panował idealny. Ręczniki i pościele pachniały czystością i
środkami piorącymi. Papier toaletowy i mydło w płynie zostały wymienione i
uzupełnione, a zapachówki rozłożone w newralgicznych miejscach apartamentu.
Ogólnie jednak ład i porządek panował we wszystkich dostępnych pomieszczeniach
pensjonatu. Pomimo niesprzyjającej pogody wczasy w nadmorskiej miejscowości
której nazwę pominę i tak uznam za udane, ponieważ kilka dni słońca
wykorzystaliśmy do maksimum, a resztę wietrznych dni pozwoliło nam na zbieranie
bursztynu i inhalację dużych ilości leczniczego jodu. Na pewno w najbliższych
latach wybierzemy się tam raz jeszcze. Oby pogoda ni e zmuszała nas do
lustracji pokoju i pomieszczeń przyległych. Pozdrawiam i zapraszam do kolejnego
mojego posta.