Dzisiejszy poranek dosyc nerwowy
krzatanina od rana .
Najpierw córka zrobiła tornado w
pokoju szukajac ćwiczeniówki do anglika ,tak to jest jak sie
człowiek nie spakuje wczesniej. Potem mąż szukał ładowarki do
telefonu ,przetrzasnał kazdy kat ,szuflady fruwały pułki jak po
burzy nawt w tym szale zajrzał do łazienki czy tam niema. Kto by
trzymał ładowarke w łazience paranoja,potem wyszli z domu jedno
do szkoły drugie do pracy , a ja zostałam na placu boju z tym całym
bałaganem . Zabrałam sie za porzadkowanie tego bałaganu , zdjełam
wszystko z półek wytarłam je z kurzu wytarłam tez wszystkie
drobiazgi które sie na nich mieszcza , poukładałam jedno z głowy.
Komoda - eh wyjełam wszystko z szuflad wytarłam je wilgotna szmatka
i z powrotem poukładałam wszystko w nich,starłam kurz z
zewnetrznej powierzchni komody i zabrałam sie za reszte mebli w
pokoju przetarłam z kurzu odkurzyłam podłoge oraz parapet i
zabrałam sie za mycie podłogi, jedno pomieszczenie gotowe. Teraz
trzeba zabrac sie za kuchnie , bo po porannym sniadaniu rozgardiasz
wszem panujacy . Zmyłam naczynia ułozyłam na suszarce ,zmyłam
blat kuchenny , wyczysciłam zlew oraz płyte gazowa , przetarłam
zewnetrzne fraty szafek wymyłam piekarnik oraz doprowadziłam do
ładu kuchenke mikrofalowa. Wyczysciłam blat stołu oraz krzesła
przetarłam parapet oraz elemety oświetlenia w kuchni , teraz
podłoga zamiotłam i zmyłam no czysciutko ,az szkoda ze za chwile
trzeba bedzie wziasc sie za gotowanie obiadku i znowu nabrudzic .
Pozamiatałam korytarz i zmyłam mozna odsapnac przez momet. Wiecie
co najbardziej nie lubie myc szafek musze sie wspimac po drabince aby
wszedzie siegnac wy tez tak macie ze cos lubicie bardziej a cos
mniej. Jesli chcecie podzielcie sie opiniami .