W tym roku obchodziliśmy z mężem okrągły jubileusz naszego pożycia małżeńskiego z tej okazji postanowiliśmy przygotować małe przyjęcie w gronie najbliższych. Wszystko mieliśmy zaplanowane już kilka miesięcy wcześniej, niestety jak to bywa z planami długoterminowymi sprawa się skomplikowała gdy dostałam skierowanie do sanatorium gdzie termin zakończenia turnusu pokrywał się z dniem naszego święta, co oznaczało przełożenie tego terminu. Po powrocie z sanatorium okazało się, że mąż przygotował mi niespodziankę w postaci przyjęcia ,gdy weszłam do domu aż mnie zamurowało. Całe mieszkanie zastałam idealnie wysprzątane w kuchni pomyte fronty mebli, blaty i stół kuchenny, umyta zmywarka i pralka ,pomyte i powycierane zlewozmywak i armatura, pomyte kafelki na ścianach i podłodze nawet umyte okno drzwi i oświetlenie. Również łazienka i ubikacja lśniła w czystości .Kabina prysznicowa umyta na wysoki połysk żadnych zacieków czy śladów kamienia. Umywalka i klozet również umyte i wypolerowane , lustro tak czyste że widok w nim to żywy obraz. Pokoje i przedpokój również zostały pozbawione kurzu z mebli i podłóg .Podłogi i listwy zostały dokładnie umyte i po pastowane ,a wszystkie okna drzwi i oświetlenie dokładnie pomyte. Dosłownie całe mieszkanie lśniło. Nawet dywany zostały skrupulatnie wytrzepane. Mąż pomyślał o wszystkim ,goście zaproszeni a na stołach zagościł catering. Impreza udała się wyśmienicie pojedliśmy popiliśmy powspominaliśmy , śmiechu było co niemiara. Taka jubileuszowa niespodzianka .