Wczoraj byłam na zakupach w
jednym z hipermarketów. Jak co roku o tej porze w centrach handlowych na dobre
zagościły już migoczące różnobarwnymi świecidełkami choinki. W przedświąteczny
nastrój mają nas również wprowadzić kolędy, najczęściej te śpiewane przez
amerykańskie gwiazdy jak np.: Celine Dion, choć ona akurat jest z pochodzenia
Kanadyjką. Pojawiły się już gazetki z przedświątecznymi promocjami. To wszystko
ma uprzytomnić nam, że święta Bożego Narodzenia już tuż tuż... Trzeba się do
nich przygotować, nie tylko robiąc zakupy. Pomyślałam więc, że czas najwyższy
zadbać też o porządki w mieszkaniu. W codziennej gonitwie ograniczam się do tych
najbardziej potrzebnych. Pomyślałam, że najlepiej zacząć od kuchni. To miejsce,
w którym najwięcej się brudzi. Przygotowuje się tam posiłki, czasem też jada. Dziś
szybciej wróciłam z pracy. Wzięłam się więc od razu do roboty. Na początek
poszły meble najbardziej widoczne, ale też szybko zbierające różnego rodzaju
zanieczyszczenia jak resztki jedzenia czyli umycie blatów stołów i lad
kuchennych. Gdy to już było gotowe wzięłam się za umycie frontów szafek. Gdy
już posprzątałam meble i stół, rzuciły mi się w oczy sprzęty codziennego
użytku, których na co dzień się nie myje. Pomyślałam, że warto przed świętami
je odświeżyć. Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki, kuchenki mikrofalowej i
piekarnika jest dosyć czasochłonne, więc wszystko to zajęło mi dobre dwie
godziny. Nim się zorientowałam zegar wskazywał już 18.30, a więc godzinę kiedy
mąż wracał do domu. Moje porządki przynajmniej w kuchni mogłam uznać za
zakończone.