Witam,
Dzisiaj postanowiłem
wziąć się za sprzątanie w kuchni. Najpierw zabrałem się za
umycie zewnętrznej powierzchni lodówki i kuchenki gazowej z
piekarnikiem. Do tego celu używam zawsze cytrynowego mleczka.
Sczególnych problemów, jak zwykle, przysporzyła mi powierzchnia
kuchenki gazowej z palnikami, ponieważ zawsze jakiś makaron lub
mleko wykipi a później trzeba to wszystko czyścić. Nastepną
rzeczą którą zrobiłem, było umycie i wypolerowanie całej
armatury kuchennej – zlewozmywaka i kranu. Tutaj używam najpierw
proszku do czyszczenia, a później mleczka. Aha zapomiałem dodać,
że wcześniej musiałem pozmywać brudne naczynia, które zostały
po kolacji :-) Dodatkowo, także umyłem zewnętrzną powierzrzchnię
kuchenki mikrofalowej, bo wnętrze myłem dwa dni temu. Później
przyszedł czas na umycie blatów i stołu kuchennego. Do tej pracy
używam ściereczki syntetycznej, zamoczonej w lekkim roztworze płynu
do zmywania. Potem wycieram do sucha, ściereczką bawełnianą.
Następnie umyłem fronty szafek kuchennych, w ten sam sposób, co
blaty i stół. I przyszedł czas na odkurzenie i umycie podłogi.
Tak, jak już wcześniej pisałem, do zmywania podłóg używam mopa
sznurkowego, który często zmieniam. A do odkurzania, jak to zwykle
bywa – odkurzacza :-) Wydawało by się, że na tym powinienem
zakończyć swoje kuchenne porządki, ale czekało mnie jeszcze
opróżnienie koszy. Oczywiście prowadzimy w naszym domu recykling,
więc w samej kuchni mamy trzy kosze. Jeden na plastik/metal/szkło,
drugi na papier, a trzeci (jak już nadmieniałem mieszkam w lesie),
jest na odpadki organiczne, które wyrzucamy na kompost. A jest
jeszcze jeden kosz w łazience i drugi w mojej sypialni. Tak więc
razem jest ich pięć :-) Kiedy opróżniłem wszystkie kosze i
zmieniłem w nich worki, wyszedlem z domu, aby wyrzucić śmieci. A
do śmietnika na terenie naszego osiedla mam 300 metrów, to
dodatkowe 10 minut :-) Przy wyjściu z naszego podwórka, musiałem
jeszcze uważać żeby mój pupil – Zefir, nie chciał sobie
czmychnąć na dłuższą leśną, psią przechadzkę ;-) Tym razem się mu to nie udało ;-)
Po tak dobrze
wypełnionych obowiązkach, mogłem udać się wreszcie na zasłużony
odpoczynek.
Do następnego wpisu