poniedziałek, 17 listopada 2014

Po remoncie

Jestem prawie po remoncie łazienki, jeszcze zostały kafle podłogowe do ułożenia. Remont był generalny, także w całym mieszkaniu znajduje się wszechobecny pył mimo solidnie zabezpieczonych drzwi. Teraz z łazienki już się nie kurzy, jutro fugi i montaż armatury i urządzen sanitarnych, którą od razu wypoleruje. W przedpokoju też ściany odświeżone, ale za to trzeba boazerie z farby wyczyścić. I właśnie od przedpokoju zacznę dzisiejszą zabawę z wiaderkiem i szmatką. Rozcienczam płyn do mycia boazerii, chwytam miękką ściereczkę i do dzieła. Przedpokój trochę pochlapany farbą, wiec bez solidnego szorowania się nie obędzie, ale jak na malowanie, to nie dużo. Następnie czas na podłogę, ale zanim szmata Pojdzie w ruch trzeba z grubsza pozamiatać. Zamiatane było codziennie, ale brud przy remoncie wraca jak bumerang. Zamiatanie przerywa telefon, a ja zrywając się przewróciłam przygotowane wcześniej wiadro z wodą. No i masz babo… błoto w przedpokoju. Olać telefon, jak ważne to zadzwoni jeszcze raz, a teraz szybko za szmatę do podłogi żeby zebrać wodę żeby panele nie naciągnęly. Chwile to trwało, ale sytuacja opanowana. Tak na marginesie… podłoga w przedpokoju dawno nie była taka czysta  Przez ten ambaras straciłam więcej czasu niż planowałam, także jeszcze przetre garderobę i na dziś wystarczy...