Wczoraj Syn przyniusł mi do łazienki całą góre prania, więc dziś nastawiłam pranie kolorowych ubrań i naszykowałam jeszcze następną porcie prania.
Ustawiłam program nasypałam proszek odkręciłam zawór wody i włączyłam pralke.
Gdy weszłam do łazienki po kilku minutach okazało się że cała woda która powinna być w pralce pływa po łazience a pralka burczy a nie pierze. Więc mam dodatkową prace sprzątania i problem z pralką. Najpierw powycierałam wodę z podłogi której było bardzo dużo, potem musiałam wyjąć mokre ubrania które musiałam uprać w ręku. Na szczęście mąż był w domu i zaraz zabrał się do naprawy, ale gdzie problem, trzeba szukać.
Po kilku minutach okazało się że trzeba wymienić uszczelke przy filtrze bo tam właśnie jest przeciek, gdy wymienił uszczelke i napuścił wodę żeby sprawdzić , okazało się że woda dalej wycieka i znów wycieranie podłogiz rozlanej wody. Niestety musiałam wezwać doświadczonego fachowca, który musi gruntownie przejrzeć stan naszej pralki. Po rozmowie telefonicznej okazało się że fachowiec może przyjść dopiero za trzy dni, a ja mam tyle prania.
Niestety nic na to nie poradze musze czekać i pranie też musi poczekać bo przecież nie wrucę się do czasów naszych babć gdzie prano w balii na tarze.