Sprzątanie
zdominowało moje życie. Nawet w niedzielę nie daje spokoju. W
ogóle o spokój w dzisiejszych czasach jest trudno. Siedzi sobie
człowiek i myśli o niebieskich migdałach, a tu spada na niego
niespodziewana myśl. Przecież nie pozmywałem po śniadaniu! A jak
zwykle okazuje się, że jest to wierzchołek góry lodowej. A pod
spodem góry? Nie pozmywane po andrzejkach tak zwanych. Garstka
gości, a góra niebotyczna po prostu :-) No nic. Niedziela i
sprzątanie to nie jest dobre połączenie. Ale taka okoliczność to
wyższa potrzeba, bo jeść trzeba. A przy tym oczywiście na bieżąco
brudzić nowe ;-) A zatem pora zakasać rękawy i do dzieła.
Najlepszy sposób – nie myśleć i nie zbierać się jak do jeża.
Tak więc, zabrałem się do mycia stosów brudnych naczyń,
sztućców, patelni i czego tam jeszcze. Szuru, buru, szuru, buru i
przy okazji umyłem zlewozmywak i wypolerowałem armaturę. Nie no,
ale trzeba jeszcze umyć zewnętrzna powierzchnię lodówki, kuchenki
zwykłej i mikrofalowej oraz piekarnika. A na koniec blaty, stół i
lady kuchenne. I fronty szafek kuchennych. Tak właśnie wygląda
krótkie niedzielne sprzątanie... I jeszcze spostrzeżenie mam
następujące. Nie warto sprzątać dogłębnie przed zaproszeniem
gości. Nabiegałem się ze ściereczką.
niedziela, 30 listopada 2014
sobota, 29 listopada 2014
Porządne sprzątanie :-)
Dziś porządne sprzątanie łazienki. Najpierw sprzątnę pranie, które naprawdę jest już z suche (nawiasem mówiąc 4 dni temu, też już takim było:-) Sprzątanie łazienki jest mile i przyjemne. Tak sobie mówię :-) Dobra dosyć motywacji. Pora przejść do czynu. Najpierw zalanie sedesu substancją strasznie żrącą. Niech czeka. Gruntownie odkurzam podłogę. I przechodzę do miłych rzeczy. Czyszczenie luster, których w mojej łazience jest sporo. Duuuuże i małe. To miła część, bo zawsze tak wdzięcznie reaguje na szmatkę i płyn do mycia szyb. Podobnie jak armatura. Czyszczę i poleruję ją gruntownie i po chwili, w niej też można się przejrzeć :-) Wanna niemal czysta, ale wszelkie półki i półeczki z bibelotami, kosmetykami to dłuższa robótka. Tę część pracy uznaję za niewdzięczną, bo mało po niej widać odkurzanie, zmywanie i czyszczenie. Ale cóż, to punkt obowiązkowy. Na koniec wanna i wszystko co do niej pospadało z okolicznych półek. Umycie małego zlewu też dosyć szybko poszło. Ten błysk i połysk na koniec – bezcenne :-) Odkurzenie, powycieranie pralki to już wykończeniówka. Teraz muszla klozetowa – szorowanie szczotką i gotowe. Ale sporo się trzeba nagimnastykować na kolanach, nad jej wyczyszczeniem z zewnątrz. Poszło. Teraz mop w akcji i po kłopocie. Jeszcze tylko wymiana ręczników i spokój na tydzień. Aż żal pomyśleć, że ten piękny efekt nie utrzymuje się długo. Może pora pomyśleć o szanowaniu pracy własnej i sprzątaniu i zmywaniu na bieżąco. Wiem, wiem... pozostała jeszcze nietknięta powierzchnia typu glazura. Ale tej nie czyszczę często, bo to potężna praca. Zostawię na sprzątanie przedświąteczne :-) Wszak to niebawem :-D
W listopadzie...
W
listopadzie wieczory stają się naprawdę nieprawdopodobnie długie.
Jakoś więcej czasu spędza się w domu. Więcej się w nim
przebywa, więcej się bałagani, no i więcej sprząta. Co i rusz
padnie wzrok na coś, czego przedtem, jakby nie było wcale. Dzisiaj
zobaczyłem swoje nieliczne domowe rośliny. Zobaczyłem je ledwo,
ledwo, bo były pokryte naprawdę imponującą warstwą kurzu. Trzeba
przyznać, że nie mam ręki do kwiatów. Żyją niemal cudem.
Większa część z nich to sukulenty, co to można je bardzo rzadko
podlewać. Wstyd przyznać, ale i te pancerne kwiatki udaje mi się
co jakiś czas zasuszyć. To spora umiejętność, tylko kto doceni
moje pionierskie prace naukowo – badawcze... :-) Ale do rzeczy.
Otóż w pewnym etapie zakurzenia, nie ma się co bawić szmatkami,
wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni biologicznie czynnych na
sucho czy wilgotno, już nie pomoże. Pora na rozwiązania totalne.
Biorę roślinki w całej ich okazałości lub marności i daję im
drugie życie. W wannie, delikatnie, chłodną wodą z prysznica
zmywam listki i daję im postać parę godzin w wodzie. Niech na
zapas pobiorą, tego czego im na co dzień brak. No i w sumie
skończone. Przynajmniej z kwiatkami... :-) Bo łazienka wygląda po
takiej akcji strasznie po prostu... No nic, trzeba i to ogarnąć.
Ziemia w wannie. No nie wiem, może na dziś wersja minimum w
łazience, tzn. usunąć ziemię, liście i inne odpady organiczne,
umyć wannę , prysznic, umyć podłogę i już. Mniej więcej.
Szczerze mówiąc, ciąg dalszy sprzątania niestety niebawem musi
nastąpić.
piątek, 28 listopada 2014
Kosmiczny harmonogram część 2/2
Horoskop w astrologii wedyjskiej ma kształt kwadratu i jest
wyliczany dla siedmiu świętych planet od Słońca do Saturna i dwóch
niewidzialnych planet węzłów księżycowych: Rahu i Ketu. Istotne są wyliczenia
tak zwanej HORA – godzin planetarnych, których bieg rozpoczyna się o wschodzie
Słońca! Tabela pokazuje bieg Horas w kolejności w jakiej przemierzają planety
od wschodu słońca w sobotę, ale też w inne dni, bo kolejność pozostaje stała acz
w dół w porządku zstępującym od każdej rozpoczynającej planety i dalej od
Saturna znowu w dół.
Saturn – Śani – rozpoczyna dzień w sobotę – Mantra:
Om Śanaye Namah!
Jowisz – Guru – rozpoczyna dzień w czwartek – Mantra:
Om Gurawe Namah!
Mars – Mangala – rozpoczyna dzień we wtorek – Mantra:
Om Mangala'ya Namah!
Słońce – Surya – rozpoczyna dzień w niedzielę –
Mantra: Om Surya'ya Namah!
Wenus – Śukra – rozpoczyna dzień w piątek – Mantra:
Om Śukra'ya Namah!
Merkury – Budha – rozpoczyna dzień w środę – Mantra:
Om Budha'ya Namah!
Księżyc – Ćandra – rozpoczyna dzień w poniedziałek –
Mantra: Om Ćandra'ya Namah!
środa
1.
Mycie podłóg
2.
Wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni
3.
Umycie frontów szafek
4.
Umycie lub wstawienie brudnych naczyń do zmywarki
5.
Opróżnienie kosza na śmieci
czwartek
1.
Odkurzanie podłogi, dywanów, wykładzin
2.
Umycie podłogi
3.
Odkurzanie i mycie schodów
4.
Wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów.
5.
Wytarcie kurzy z mebli
czwartek, 27 listopada 2014
Więcej nie sprzątam :-)
Witam ponownie wszystkich sprzątających..
Dziś jest kolejny dzień w którym troszkę posprzątam mieszkanko.. Pewnie niektórzy myślą ile to można sprzątać.. No niestety zawsze się coś znajdzie. Najbardziej wymagającym czyszczenia pomieszczeniem jest łazienka gdzie powinno się regularnie utrzymywać czystość, więc od tego zaczynam.. Biorę do ręki domestosa, gąbkę i w pierwszej kolejności myję wszystkie powierzchnie z kafelek czyli ściany i podłogę. Przy okazji jak już mam w ręku domestosa to myję ubikację, brodzik.. Później biorę płyn do szyb i myję szklane powierzchnie kabiny prysznicowej, przy okazji umyje lustro.. Następnie umyję z zewnątrz pralkę, powycieram wilgotną szmatką półeczki, szafki.. Na końcu uzupełniam papier, mydło i wymieniam ręczniki
Następnie zabieram się za kuchnię.. Zaczynam od mycia lodówki, kuchenki gazowej, kuchenki mikrofalowej, następnie Myje wszystkie blaty kuchenne, stoły. Następnie pakuje wszystkie brudne naczynia do zmywarki. Jak już nie mam naczyń w zlewozmywaku to mogę go w końcu umyć.. Pomyje zewnętrzne części szafek i zmieniam pomieszczenie.. Przechodzę do pokoi i wycieram kurze z mebli, wszystkich pułek. Jak już mam powycierane to myje we wszystkich pomieszczeniach wszystkie okna, troche zawsze to zajmuje bo jest ich kilka.. Następnym etapem jest wycieranie wszystkich drzwi czyli wejściowe oraz w pokojach, łazience.. Na końcu zabieram się za podłogi.. tam gdzie mam jakieś dywaniki to odkurzaczem przelecę a pozostałe części w panelach biorę wiadro z płynem, mopa i latam po całym mieszkaniu jak babajaga na miotle.. To już będzie koniec mojego sprzątania.. Stwierdzam iż nie mam już siły, nerwów do sprzątania więc wynajmuje sobie sprzątaczkę która zrobi wszystko za mnie pozdrawiam..
Sprzątanie po remoncie klatki schodowej
Wczoraj naszą klatkę opuściła ekipa remontowa i wreszcie mogę wziąć się za posprzątanie bałaganu w mieszkaniu który zrobił się podczas tego remontu klatki schodowej w naszym bloku.
Podczas remontu na klatce w mieszkaniu pojawiła się warstwa kurzu na wszystkich meblach i półkach a na podłodze dużo śladów po farbie.
Więc dziś od rana wziełam się za sprzątanie, najpierw zdiełam wszystkie bibeloty z półeczek i dokładnie wszystko oczyściłam. Potem umyłam pólki i ponownie na nich poukładałam swoje pamiątki z wyjazdów bo to moje cenne skarby. Następnie wziełam się za wycieranie mebli, najpierw wilgotną szmatką wytarłam cały kurz a potem specjalnym środkiem bo pielęgnacji mebli w spreju zabezpieczyłam je przed osiadaniem kurzu.
Po zwijałam dywaniki do trzepania i poszłam na trzepak zrobić z nimi pożądek gdy trzepałam to dopiero widać było ile tam było kurzu. Po wytrzepaniu dywaników przyszła pora na czyszczenie podłogi. Naszykowałam ciepłą wode z płynem do mycia podłógi wziełam ścierkę i zaczełam myćgdy zmyłam pierwszy bród okazało się że zostały jeszcze plamy po farbie i muszę je delikatnie zczyścić tak żeby nie porysować paneli. Gdy plamy już zczyściłam, jeszcze raz umyłam podłogę z specjalnym środkiem nabłyszczającym panele żeby je zabezpieczyć i żeby ładnie wyglądały. Potem jeszcze wytarłam wszystkie lampy, parapety, lustra, żeby pozbierać reszte kurzu. Wziełam odkurracz i odkurzyłam tapicerkę kanapy i foteli oraz wersalkę w pokoju syna. Na końcu porozkładałam dywaniki na podłodze i teraz można było optymistycznie spojrzeć na moje mieszkanie.
Teraz mogłam spokojnie wypić kawę:)
Podczas remontu na klatce w mieszkaniu pojawiła się warstwa kurzu na wszystkich meblach i półkach a na podłodze dużo śladów po farbie.
Więc dziś od rana wziełam się za sprzątanie, najpierw zdiełam wszystkie bibeloty z półeczek i dokładnie wszystko oczyściłam. Potem umyłam pólki i ponownie na nich poukładałam swoje pamiątki z wyjazdów bo to moje cenne skarby. Następnie wziełam się za wycieranie mebli, najpierw wilgotną szmatką wytarłam cały kurz a potem specjalnym środkiem bo pielęgnacji mebli w spreju zabezpieczyłam je przed osiadaniem kurzu.
Po zwijałam dywaniki do trzepania i poszłam na trzepak zrobić z nimi pożądek gdy trzepałam to dopiero widać było ile tam było kurzu. Po wytrzepaniu dywaników przyszła pora na czyszczenie podłogi. Naszykowałam ciepłą wode z płynem do mycia podłógi wziełam ścierkę i zaczełam myćgdy zmyłam pierwszy bród okazało się że zostały jeszcze plamy po farbie i muszę je delikatnie zczyścić tak żeby nie porysować paneli. Gdy plamy już zczyściłam, jeszcze raz umyłam podłogę z specjalnym środkiem nabłyszczającym panele żeby je zabezpieczyć i żeby ładnie wyglądały. Potem jeszcze wytarłam wszystkie lampy, parapety, lustra, żeby pozbierać reszte kurzu. Wziełam odkurracz i odkurzyłam tapicerkę kanapy i foteli oraz wersalkę w pokoju syna. Na końcu porozkładałam dywaniki na podłodze i teraz można było optymistycznie spojrzeć na moje mieszkanie.
Teraz mogłam spokojnie wypić kawę:)
PRACOWITA SOBOTA
W pewną sobotę postanowiłam zrobić sobie małe porządki w szafach.To dosyć pracochłonne zdjęcie.Rozpoczęłam od wyciągnięcia garnków i talerzy z szafek.Naczynia umyłam i poukładałam według wielkości.Ssaki wymyłam ich wewnętrzne i zewnętrzne powierzchnie.Kiedy były już wypolerowane,poukładałam naczynia a powrotem na półki.Następnie obmyłam kuchenny blat oraz wypolerowałam urządzenia kuchenne na mim stojące.Wyczyściłam powierzchnie zewnętrzne kuchenki oraz wymyłam przestrzenie między kurkami.Mimo to,że przecierem zlew kuchenny po każdym użyciu to warto było go porządnie wyszorować i zdezynfekować.Przetarłam nawet armaturę .Usunęlam również kamień z czajnika i usunęłam inne osady,które zgromadziły się w ekspresję do kawy.Wymieniłam także filtry.Opróżniłam kosz na śmieci i wymieniłam worki na śmieci.Kuchnia była prawie sprzątnięta-jeszcze tylko wymyłam podłogę i gotowe.Następnym pomieszczeniem,które zamierzałam sprzątnąc było zrobienie porządków w łazience.Zabrałam się do zdezynfekowania i wyszorowania toalety,wymyłam powierzchnie wewnętrzną wanny.Nad wanna znajdują się półki gdzie stoją przybory toaletowe.Zdjęłam je i obmyłam półki,następnie spowrotem je poukładałam.Uzupełniłam mydło w dozowniku.Przemyłam umywalkę wraz z armatura.Wypolerowałam kafelki.Wymyłam zewnętrzną powierzchnię szafki na ręczniki oraz je poukładałam.Wyczyściłam również kosz na brudną bieliznę.Następnie wymyłam powierzchnię zewnętrzną pralki.Wymyłam także podłogę i zrobione.Później odkurzyłam przedpokój oraz przetarłam lustro wiszące w przedpokoju.Wyczyściłam podłogę.Na końcu odkurzyłam dywan,który leży w pokoju,wymyłam powierzchnię podłogi i tak to właśnie minęła mi sobota i to pracowicie...
W pewną sobotę postanowiłam zrobić sobie małe porządki w szafach.To dosyć pracochłonne zdjęcie.Rozpoczęłam od wyciągnięcia garnków i talerzy z szafek.Naczynia umyłam i poukładałam według wielkości.Ssaki wymyłam ich wewnętrzne i zewnętrzne powierzchnie.Kiedy były już wypolerowane,poukładałam naczynia a powrotem na półki.Następnie obmyłam kuchenny blat oraz wypolerowałam urządzenia kuchenne na mim stojące.Wyczyściłam powierzchnie zewnętrzne kuchenki oraz wymyłam przestrzenie między kurkami.Mimo to,że przecierem zlew kuchenny po każdym użyciu to warto było go porządnie wyszorować i zdezynfekować.Przetarłam nawet armaturę .Usunęlam również kamień z czajnika i usunęłam inne osady,które zgromadziły się w ekspresję do kawy.Wymieniłam także filtry.Opróżniłam kosz na śmieci i wymieniłam worki na śmieci.Kuchnia była prawie sprzątnięta-jeszcze tylko wymyłam podłogę i gotowe.Następnym pomieszczeniem,które zamierzałam sprzątnąc było zrobienie porządków w łazience.Zabrałam się do zdezynfekowania i wyszorowania toalety,wymyłam powierzchnie wewnętrzną wanny.Nad wanna znajdują się półki gdzie stoją przybory toaletowe.Zdjęłam je i obmyłam półki,następnie spowrotem je poukładałam.Uzupełniłam mydło w dozowniku.Przemyłam umywalkę wraz z armatura.Wypolerowałam kafelki.Wymyłam zewnętrzną powierzchnię szafki na ręczniki oraz je poukładałam.Wyczyściłam również kosz na brudną bieliznę.Następnie wymyłam powierzchnię zewnętrzną pralki.Wymyłam także podłogę i zrobione.Później odkurzyłam przedpokój oraz przetarłam lustro wiszące w przedpokoju.Wyczyściłam podłogę.Na końcu odkurzyłam dywan,który leży w pokoju,wymyłam powierzchnię podłogi i tak to właśnie minęła mi sobota i to pracowicie...
Kosmiczny harmonogram część 1/2
Typowa kolejność opracowywania planet odpowiada panowaniu
planet nad kolejnymi dniami tygodnia w ich ustalonym wedyjskim porządku:
niedziela – Słońce,
poniedziałek – Księżyc,
wtorek – Mars,
środa – Merkury,
czwartek – Jowisz,
piątek – Wenus,
sobota – Saturn.
Każda planeta rządząca całą dobą wedyjską jest planetą panującą
od wschodu słońca w danym dniu, a człowiek urodzony w nocy przykładowo z
czwartku na piątek jest zawsze pod władzą Jowisza, rządzącego czwartkiem od
wschodu słońca włącznie z następującą po dniu nocą, aż do piątkowego wschodu
słońca, kiedy nad kolejną dobą obejmuje władzę Wenus! Tak planety rządzą i całą
dobą i jeszcze konkretnymi horami w ciągu każdej doby. Za początek doby
przyjmuje się ściśle moment kiedy tarcza słońca zaczyna się wyłaniać, a nie
kiedy się już cała wyłoni albo kiedy wychodzi jej środek ponad horyzont, co
jest bardzo istotne dla ustalenia zjawisk i często dyskutowane w środowisku
astro-specjalistów.
poniedziałek
1.
Odkurzanie podłóg,
2.
Mycie podłóg
3.
Wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników,
parapetów
4.
Czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów
oświetlenia
5.
Mycie szafek, mebli z zewnątrz
wtorek
1.
Mycie pralki z zewnątrz
2.
Mycie luster i powierzchni szklanych
3.
Mycie i polerowanie armatury
4.
Uzupełnienie papieru toaletowego, mydła w płynie
5.
Wymiana ręczników
Przygotowanie działki do zimy
W miniony weekend ostatni raz w tym roku razem z mężem udaliśmy się na naszą działkę. Działka nasza należy do Polskich Ogrodów Działkowych, Położona jest w ładnym miejscu prawie nad samym jeziorem, dlatego jest to miejsce w którym spędzamy latem mnóstwo czasu.
Pogoda nam dopisała, świeciło słoneczko więc po dotarciu na działeczkę przystąpiliśmy do przygotowania działki do zimy.Prawie na całej działce posianą mamy trawę, kilka drzew owocowych i niedużą rabatę na kwiaty połączoną ze skalniakiem.Ja wzięłam się za zrobienie porządku z kwiatami. Kwiaty zimujące w ziemi przykryłam liśćmi i zakopcowałam, a kwiaty jednoroczne wykopałam i wyrzuciłam na kompostownik. Mąż w tym czasie wygrabił pięknie trawnik, a zgrabione liście wpakował do ogromnego worka. Po przygotowaniu rabaty i trawnika wzięliśmy się do uporządkowania naszego domku potocznie zwanego altaną. Ja posprzątałam altankę wewnątrz. Zaczęłam od wytarcia stołu i kurzu z szafek oraz pozamiatałam i pomyłam podłogę. W tym czasie mój mąż sprzątnął w łazience myjąc klozet, umywalkę i armaturę, po czym poodkręcał zawory i spuścił na zimę wodę z wszystkich rur żeby nie zamarzła i nie zniszczyła rur, gdyż domek jest nie ogrzewany.Po zrobieniu porządku w pomieszczeniach użytkowych zrobiliśmy jeszcze porządek w kąciku narzędziowym, a kosiarkę i co bardziej wartościowe przedmioty zapakowaliśmy do samochodu zabierając je na zimę do przydomowej piwnicy. Na koniec mąż zapakował do samochodu dwie duże skrzynki z jabłkami zerwanymi parę dni wcześniej.
Po przyjeździe do domu zrobiłam po gorącej herbacie i zjedliśmy po pysznym jabłku, które nie zawiera żadnej chemii gdyż nie stosujemy żadnych oprysków na drzewa. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy o nadchodzącym nowym sezonie choć ten dopiero co dziś zakończyliśmy
Pogoda nam dopisała, świeciło słoneczko więc po dotarciu na działeczkę przystąpiliśmy do przygotowania działki do zimy.Prawie na całej działce posianą mamy trawę, kilka drzew owocowych i niedużą rabatę na kwiaty połączoną ze skalniakiem.Ja wzięłam się za zrobienie porządku z kwiatami. Kwiaty zimujące w ziemi przykryłam liśćmi i zakopcowałam, a kwiaty jednoroczne wykopałam i wyrzuciłam na kompostownik. Mąż w tym czasie wygrabił pięknie trawnik, a zgrabione liście wpakował do ogromnego worka. Po przygotowaniu rabaty i trawnika wzięliśmy się do uporządkowania naszego domku potocznie zwanego altaną. Ja posprzątałam altankę wewnątrz. Zaczęłam od wytarcia stołu i kurzu z szafek oraz pozamiatałam i pomyłam podłogę. W tym czasie mój mąż sprzątnął w łazience myjąc klozet, umywalkę i armaturę, po czym poodkręcał zawory i spuścił na zimę wodę z wszystkich rur żeby nie zamarzła i nie zniszczyła rur, gdyż domek jest nie ogrzewany.Po zrobieniu porządku w pomieszczeniach użytkowych zrobiliśmy jeszcze porządek w kąciku narzędziowym, a kosiarkę i co bardziej wartościowe przedmioty zapakowaliśmy do samochodu zabierając je na zimę do przydomowej piwnicy. Na koniec mąż zapakował do samochodu dwie duże skrzynki z jabłkami zerwanymi parę dni wcześniej.
Po przyjeździe do domu zrobiłam po gorącej herbacie i zjedliśmy po pysznym jabłku, które nie zawiera żadnej chemii gdyż nie stosujemy żadnych oprysków na drzewa. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy o nadchodzącym nowym sezonie choć ten dopiero co dziś zakończyliśmy
Przedświąteczne sprzątanie kuchni
Wczoraj byłam na zakupach w
jednym z hipermarketów. Jak co roku o tej porze w centrach handlowych na dobre
zagościły już migoczące różnobarwnymi świecidełkami choinki. W przedświąteczny
nastrój mają nas również wprowadzić kolędy, najczęściej te śpiewane przez
amerykańskie gwiazdy jak np.: Celine Dion, choć ona akurat jest z pochodzenia
Kanadyjką. Pojawiły się już gazetki z przedświątecznymi promocjami. To wszystko
ma uprzytomnić nam, że święta Bożego Narodzenia już tuż tuż... Trzeba się do
nich przygotować, nie tylko robiąc zakupy. Pomyślałam więc, że czas najwyższy
zadbać też o porządki w mieszkaniu. W codziennej gonitwie ograniczam się do tych
najbardziej potrzebnych. Pomyślałam, że najlepiej zacząć od kuchni. To miejsce,
w którym najwięcej się brudzi. Przygotowuje się tam posiłki, czasem też jada. Dziś
szybciej wróciłam z pracy. Wzięłam się więc od razu do roboty. Na początek
poszły meble najbardziej widoczne, ale też szybko zbierające różnego rodzaju
zanieczyszczenia jak resztki jedzenia czyli umycie blatów stołów i lad
kuchennych. Gdy to już było gotowe wzięłam się za umycie frontów szafek. Gdy
już posprzątałam meble i stół, rzuciły mi się w oczy sprzęty codziennego
użytku, których na co dzień się nie myje. Pomyślałam, że warto przed świętami
je odświeżyć. Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki, kuchenki mikrofalowej i
piekarnika jest dosyć czasochłonne, więc wszystko to zajęło mi dobre dwie
godziny. Nim się zorientowałam zegar wskazywał już 18.30, a więc godzinę kiedy
mąż wracał do domu. Moje porządki przynajmniej w kuchni mogłam uznać za
zakończone.
środa, 26 listopada 2014
Szkoła
Praca w szkole to jest syzyfowa i niewdzięczna praca. Jak tylko sięgnę pamięcią naokrąglo się sprzątało. Gdy miałam siedem lat poszłam do pierwszej klasy Od samego początku byli wyznaczani dyżurni. Dyżurny musiał wycierać tablice, pozbierać papierki jak nie przypilnował osoby, która wyrzuciła na podłogę lub pod ławkę. Ławki były bardzo fajne z takim pochyłym pulpitem i z półeczką na tornister. Na pulpicie była dziurka na kałamarz, bo musicie wiedzieć, że dawniej nie było długopisów tylko stalówki w starszych klasach pisało się piórem wiecznym a maluchy uczyły się pisać ołówkiem. Często bywało tak, że ze stalówki wylewał się tusz i zrobił się wielki kleks, który nie chciał się zmyć wtedy do akcji przystępowała woźna, bo tak nazywano osobę sprzątającą szkolę.Widziałam jak woźna po lekcjach sprzątała całą szkolę zamiatała i myła podłogę, Polerowała okna, parapety, ławki. W toaletach całą armaturę myje środkami dezynfekującymi, opróżnia kosze na śmieci, wymienia papier toaletowy i jeszcze zamiata teren przed budynkiem. W szatni też układa worki na pulkach bo dzieci za szybko chcą iść do klasy i rzucają gdzie popadnie i tak leci dzień po dniu.
Dzień jak co dzień
Obudziłam się dziś dość późno , bo dopiero przed godziną
dziewiątą (zwykle wstaję około godziny siódmej). Może właśnie dlatego, że spałam
tak długo to i nastrój mój jest jakiś inny niż zwykle. Otworzyłam oczy
popatrzyłam w sufit i pomyślałam jak to błoga cisza panuje w mieszkaniu. Mój mąż
pojechał do pracy, a pies którego mąż przed pracą wypuścił dosypiał sobie na
swoim posłanku. Poleżałam jeszcze chwilkę, przeciągłam się i wstałam. Weszłam do
kuchni zrobiłam sobie śniadanko i kawkę i tak sobie siedząc układam plan dnia.
Po pierwsze muszę pozmywać naczynia z dnia poprzedniego, gdyż wczoraj wieczorem
mi się nie chciało. Potem trzeba nastawić pralkę gdyż kosz z brudną bielizną
kipi. Rozejrzałam się po mieszkaniu i mój początkowo dobry humor prysł jak bańka
mydlana. Ogólnie to prawie całe mieszkanie nadawało się do sprzątania. Wszędzie
widać już było smugi kurzu, który trzeba zetrzeć. Poczyścić trzeba by okna
przynajmniej z zewnątrz, bo przez ostatnie kilka dni padało i widać pochlapane
smugi. W łazience trzeba umyć wannę, umywalkę, klozet i armaturę gdyż obecny w
wodzie kamień szybko odciska swoje piętno na urządzeniach sanitarnych. Wszystkie
pomieszczenia należy objechać odkurzaczem, szczególnie dywany w pokojach i pomyć
podłogi. Jak już się uporam z pracami porządkowymi trzeba się przebrać w strój
wyjściowy i pójść na spacer z psem. Dalej po powrocie zostawiam psa i maszeruję
po zakupy. Najpierw obskakuję sklepy, a w drodze powrotnej wstępuję na
targowisko gdzie dorzucam sobie kilka kilogramów w postaci ziemniaków i innych
fruktów. Po powrocie do domu robię sobie herbatkę i zaczynam krzątać się po
kuchni, bo czas najwyższy wziąć się za gotowanie obiadu. W międzyczasie kiedy
obiad już nastawiony na piecu poprawiam jeszcze porządki ,a to trzeba przetrzeć
lustra, a to zmienić ręczniki i tak ciągle jestem w ruchu ,bo ciągle jest do
zrobienia coś… Prawdą jest , że nie chodzę do pracy, ale czy oprócz tego, że nie
muszę wstać na czas to w pracy jestem bez przerwy, gdyż jest to mój dzień jak co
dzień dopóki mąż z pracy nie wróci. Zapraszam na kolejne moje
posty.
wtorek, 25 listopada 2014
Remont klatki schodowej
Od wielu lat mieszkam w kilku klatkowym bloku, już od kilku lat klatka schodowa w której mieszkam nie była remontowana. Odpadał farba ze ścian które z resztą w wielu miejscach byłu poplamione i porysowane przez jakieś dzieciaki. Zrobiliśmy zebranie mieszkańców klatki i postanowiliśmy zwrócić się do zarządcy nieruchomości o remont.
Po kilku tygodniach pokazała się ekipa remontowa ze sprzentem i zaczeli: najpierw skrobanie sufitów i ścian ze starej farby. Kurzu i pyłu było dużo wnosiło się go na butach, ale i szczelinami przy drzwiach też się doatawał do mieszkań.
Cały czas biegałam ze ścierką do podłogi i wycierałam podłagę ze śladów po butach i ściereczką od kurzu wycierałam meble i półki bo wszędzie było go pełno. Remont jednak to nie chwilowa niedogodność to trwa jednak jakiś czas, po kilku dniach takiej bieganiny odpuściłam sobie takie doraźne sprzątanie i poczekałam na zakończenie remontu klatki schodowej.
Jak się okazało to najgorsze było jeszcze przed nami, jak zaczento malować wszędzie było pochlapane farbą która wnosiła się na butach i robiła straszne plamy na ponelach.
Któregoś dnia gdy wracałam z zakupów podczas tego malowania jednemu z malujących odpieło się wiaderko z farbą i spadło na posadzkę klatki a farba popłyneła po schodach, rozpłyneła się tak że zalała schody od pierwszego piętra na sam dół. Zacraz zaczełam pomagać żeby się to nie roznosiło na całą klatkę, razem z sąsiadką i pracownikami zaczeliśmy zbierać rozlaną farbę ścierając szmatami.
POtem mycie posadzki na półpiętrze i schodach. na szczęście była to taka godzina gdzie po schodach chobziło mało ludzi i sprawnie można było sobie poradzić, kilkukrotne mycie posadzki i schodów i udało się usunąć rozlaną farbe.
Po kilku tygodniach pokazała się ekipa remontowa ze sprzentem i zaczeli: najpierw skrobanie sufitów i ścian ze starej farby. Kurzu i pyłu było dużo wnosiło się go na butach, ale i szczelinami przy drzwiach też się doatawał do mieszkań.
Cały czas biegałam ze ścierką do podłogi i wycierałam podłagę ze śladów po butach i ściereczką od kurzu wycierałam meble i półki bo wszędzie było go pełno. Remont jednak to nie chwilowa niedogodność to trwa jednak jakiś czas, po kilku dniach takiej bieganiny odpuściłam sobie takie doraźne sprzątanie i poczekałam na zakończenie remontu klatki schodowej.
Jak się okazało to najgorsze było jeszcze przed nami, jak zaczento malować wszędzie było pochlapane farbą która wnosiła się na butach i robiła straszne plamy na ponelach.
Któregoś dnia gdy wracałam z zakupów podczas tego malowania jednemu z malujących odpieło się wiaderko z farbą i spadło na posadzkę klatki a farba popłyneła po schodach, rozpłyneła się tak że zalała schody od pierwszego piętra na sam dół. Zacraz zaczełam pomagać żeby się to nie roznosiło na całą klatkę, razem z sąsiadką i pracownikami zaczeliśmy zbierać rozlaną farbę ścierając szmatami.
POtem mycie posadzki na półpiętrze i schodach. na szczęście była to taka godzina gdzie po schodach chobziło mało ludzi i sprawnie można było sobie poradzić, kilkukrotne mycie posadzki i schodów i udało się usunąć rozlaną farbe.
Sprzątanie?Sprzątanie to wytarcie kórzów z podlóg,mycie podlóg,wycieranie kurzu z kaloryferów,wytarcie kurzu z grzejników,wytarcie kurzu z pólek.wytarcie kurzu z kziążek,wytarcie kurzu z lamp.Do sprzątania możemy takrze zaliczyć umycie umywalki,umycie kabiny prysznicowej,umycie toalety i bidetu,umycie i wypolerowanie armatóry,umycie luster i wszyskich powierzchni szklanych,umycie zewnętrznej powierzchni szaf,umycie zewnętrznej powierzchni szaf,umycie okien,umycie listew przypodlogowych,umycie wewnętrznej powierzchni szafek,wytarcie z kurzu barierki nalęrzącej do shodów,zamiatanie shodów,umycie schodów.Piszę o tym bo mi za to placaą,ale to jest calkiem fajne zajęcie pisanie o sprzątaniu,
Na tapczanie leży leń
Witam co za dzień nie dość że nic
mi się nie chce bo mam dzisiaj lenia to do tego niezbyt się czuje
zaś jakieś chorubsko mnie bierze , a tu jak codzień trzeba ogarnąć
w domu. Już miałam wezwać sąsiedzką firmę sprzątajocą , ale
kasy szkoda wiec mimo wszystko zakasałam rękawy i do dzieła.
Mycie naczyń jakoś poszło następnie
wziełam się za wyszorowanie zlewu,że mam z nierdzewki aluminiowy
mniej zachodu i łatwiej się go czyści. Najpierw użyłam środka
czyszczącego w postaci mleczka ,oraz gąbki którą rozprowadziłam
mleczko po całej powierzchni zlewu.
Odczekałam jakiś czas i spłukałam
,nastepnie musiałam osuszyc przecież nie pozostawie zachlapanego
zlewu jak to wyglada wziełam sucha sciereczke i starłam wraz z
kranem i gotowe.
Czas na mycie schodów i poreczy
,nalałam wode do miski ,do wody wlałam płyn wzięłam sciereczke i
ruszam do boju i tu mnie oświeciło ,o matko jedyna przeciez ja nie
ma zadnych schodów,poza tymi na klatce ale tych myc nie zamierzam.
Wode wykorzystałam na umycie parapetów
, futryn i drzwi szkoda było by ja wylac .
Zmęczyłam sie i tu znów naszła mnie
myśl na temat firmy sprzatajacej ,coż na razie firma sprzatajaca
jestem ja i nie ma co narzekac. Spojrzałam na wiszacy na scianie
obraz i zdjecia w ramkach były zakurzone trzeba było wziac wilgotna
sciereczke i przetrzec.
Ściereczka zrobiła sie czarna ,nie
pamieta sie o wycieraniu reprodukcji zadko sie to robi i dla tego
taka a nie inna sytuacja ,sciereczke wyprałam i pozostawiłam do
wyschniecia ,katem oka zobaczyłam prysznic który trzeba by umyc ale
zabrakło mi sił . Pomyslałam zostawie cos sobie na jutro , tak
wiec jutro na temat mycia prysznica i nie tylko , byc moze wezne sie
za umycie okien jesli bede sie czuła lepiej niz dzis i oby pogoda na
to pozwoliła.
Ciąg dalszy sprzątania mebli w saloniku
Znalazłam właśnie chwilę, aby skończyć przerwaną kilka dni
temu opowieść o naszym ulubionym sprzątaniu. Sprzątaniu mebli, a konkretnie
witryny, w której przechowujemy nasze rodzinne pamiątki po przodkach i inne
przedmioty z historią.
Bo chociaż wytarcie kurzy z obrazów, bibelotów, książek itp.
zajmuje najwięcej czasu i wymaga niezwykłej ostrożności, aby niczego nie stłuc,
to możliwość obcowania z ładnymi, estetycznie wykonanymi przedmiotami, pamiętającymi
inne czasy, a co najważniejsze związanymi nierozerwalnie z historią naszej
rodziny, rekompensuje ten trud z nawiązką.
Opowiedziałam już o wiekowym kubeczku, pamiątce po babci,
pora więc na pamiątkę po dziadku. On również urodził się w czasach monarchii
austro-węgierskiej pod koniec panowania cesarza Franciszka Józefa.
Na skutek różnych perypetii dziejowych przetrwało po nim
raptem kilka drobiazgów. A najciekawszym jest posążek jego patrona - świętego
Antoniego Padewskiego. Wykonany z cynkalu w pierwszym ćwierćwieczu XX wieku.
Jak głosi rodzinna historia dziadek otrzymał go na pamiątkę chrztu świętego. W
sumie sympatyczna tradycja - dziś najczęściej niemowlęta otrzymują przy okazji
chrztu pieniądze, z którymi same nic nie zrobią. A kiedyś to była na przykład
figurka patrona-imiennika, która przetrwała już ponad wiek.
Po starannym wytarciu z kurzu tych naszych skarbów wzięłam
się za czyszczenie zewnętrzne lamp, aby nasze pamiątki mogły prezentować się w
pełnej krasie, ciesząc oko zarówno domowników jak i gości. Czy podziwiając
takie przedmioty można uważać sprzątanie za nudną czynność?
poniedziałek, 24 listopada 2014
Duży pokój - dużo pracy
Postanowiłam dziś, że warto już rozpocząc porządki świąteczne. W grudniu czas szybko ucieka, a obowiązków przybywa. Pogoda jest sprzyjająca więc zacznę od umycia okna w dużym pokoju. Mycie okien na czwartym piętrze wymaga nieco zdolności alpinistycznych i dobrej koordynacji ruchowej, ale takie umiejętności udało mi się z czasem wypracować :) Firanki wrzuciłam do prania, przygotowałam wode z płynem aby umyć dobrze ramy, a do samej szyby mam preparat w sprayu. Świetna sprawa, wystarczy miekka ściereczka lub ręczniki papierowe żeby powycierać na sucho i bez wielkiego wysiłku można uzyskać fajny połysk bez maz. Okno umyte. Teraz ze szmatką schodze niżej, na parapet i kaloryfer, który w okresie grzewczym brudzi się intensywniej i znacznie częściej trzeba przecierać. Firanka za chwilę będzie wyprana, to ją odrazu powieszę. Firanki nie prasuje , wieszam wilgotną. Zabieram się do czyszczenia mebli. Wykładam wszystko z szafek, wycieram i na nowo układam odzież do świeżo umytych mebli. To było proste, teraz czas na witrynki, a tam tyle szkła, że chwilowo wycierania się odechciewa. Zabawa bardzo czasochłonna, no ale nareszcie całe szkło i witrynki czyste. Raz, dwa przecieram frąty i z góry szaf. Stolik też już przetarty, układam świeży obrus i stawiam na środku wazon z kwiatkami. Na koniec jeszcze poodkurzam, szczególnie za łóżkiem, bo ciężko sie tam dostać, a zawsze się sporo kotów zbiera. W nagrode po sprzątaniu należy się mała kawka z dobrym ciasteczkiem. Często po rzetelnej pracy sama siebie wynagradzam tak, aby następne sprzątanie z ochotą mobilizowało. Pokój gotowy :)
Brak pogody
Witam w kolejnym moim poście. Tematu nie muszę specjalnie edytować ,nie mniej
jednak do głowy mało co napływa. Jest jedno wspomnienie minionego lata i mimo iż
z wakacyjnych wojaży temat czystości powinien pozostawać na dalszym planie, to
brak pogody sprawił, że lustracja pomieszczeń pensjonatu w którym mieszkaliśmy
była nie omieszkana. W związku z tym, że budynek pensjonatu był prawie nowy
zaniedbanie jego czystości nie było rzucające się w oczy. Może zacznę od
łazienki która połączona była z ubikacją. Glazura wyczyszczona była na naprawdę
wysokim poziomie, kabina prysznicowa lśniła czystością i pachniała środkami
czyszczącymi. Nigdzie nie było widać osadów z kamienia i mydła. Tak samo sprawa
tyczyła się aneksu kuchennego, gdzie widać było pomyte blaty szafek , stołu czy
wyczyszczoną do błysku lodówkę nie wspominając o wyszorowanym zlewozmywaku i
armaturze. Pokój powierzchniowo również wyglądał na idealnie czysty. Jednak po
dokładnym przyjrzeniu się stwierdziłam , że kurze z obrazów nie zostały
usunięte, to samo dotyczyło kurzu , który kłębił się pod łóżkami i za szafami.
Poza tym porządek panował idealny. Ręczniki i pościele pachniały czystością i
środkami piorącymi. Papier toaletowy i mydło w płynie zostały wymienione i
uzupełnione, a zapachówki rozłożone w newralgicznych miejscach apartamentu.
Ogólnie jednak ład i porządek panował we wszystkich dostępnych pomieszczeniach
pensjonatu. Pomimo niesprzyjającej pogody wczasy w nadmorskiej miejscowości
której nazwę pominę i tak uznam za udane, ponieważ kilka dni słońca
wykorzystaliśmy do maksimum, a resztę wietrznych dni pozwoliło nam na zbieranie
bursztynu i inhalację dużych ilości leczniczego jodu. Na pewno w najbliższych
latach wybierzemy się tam raz jeszcze. Oby pogoda ni e zmuszała nas do
lustracji pokoju i pomieszczeń przyległych. Pozdrawiam i zapraszam do kolejnego
mojego posta.
PREZĘTY
Witam was serdecznie vhciałam dzis
poruszyc temat dosyc ciekawy i zarazem licze na wasze podpowiedzi i
ciekawostki wzglem waszych przezyc.
Juz tłumacze o co chodzi mianowicie
zblizaja sie nieuchronnie mikołajki i trzeba by zrobic miejsce na
nowe prezety które przybeda do domu w ramach podarunku od rodzi i
czasem tez znajomych . Trzeba by czesc starchy zabawek tak zaczarowac
aby w magiczny sposob znikły i aby nasza pociecha nie lametowała z
tego powodu , co moze okazac sie nie byc wcale takie łatwe jak by
sie nam wydawało. Jesli uda nam sie w magiczny sposob pozbyc starych
niechcianych i juz dawno nietykanych zeczy pozbyc , trzeba po nich
posprzatac. Pakujemy całe ustrojstwo do worków segregujac zabawki i
rzeczy niepotrzebne , poczym wyrzucamy do smietnika.Nastepnie trzeba
bedzie pozdejmowac pozostałe gadzety z szafek komud i półek i
zetrzec kurze z powierzchni blatów i półek , nastepnie poukładac
cały baizel tak aby starczyło miejsca na nowe nabytki które
wkrótce do nas dotra . Trzeba tez przygotowac sie na wizy7te
dziwnego goscia zwanego przez nasze pociechy mikołajem , choc
zazwyczaj jest to ktos ze znajomych tylko przebrany w ramach radosci
dla dziecka. Musimy przetrzec elemety zewnetrzne oświetlenia ,
przetrzec powierzchnie szklanie i lustra . Nalezy tez przetrzec
parapety zewnetrzne i wewnetrzne umyc kuchnie zlew mikrofalówke stół
i armature która sie zachlapała podczas pieczenia ciasteczek dla
mikołaja . Musimy poodkurzac podłogi oraz powierzchnie pod łuzkami
oraz zmyc niemniejsze podłogi . Nie wypada przecierz tak wielkiego
goscia jakim jest mikołajj zapraszac do bałaganu byc moze zechce
zostac chwilke dłuze3 na szklaneczke "mleka" i porcje
ciasteczek nie zapomnijcie o opruznieniu kosza i uzupełnieniu
papieru toaletowego kto wie co mikołajowi sie zechce . Oto moje
spostrzezenia w sprawie niepotrzebnych zabawek , a wy jakie macie ,
podobne do moich ,trzymajcie sie ciepło do nastepnego papatki.
Dobra babcia
Mój przypadek, że trafiłam do domu dziecka nie jest tradycyjny. W życiu mojej mamy obracał się pech albo przypadek nie wiem określeń jest na te jej nieszczęścia dużo. Maz jej umarł potem miała straszny wypadek i kupę dzieci zostało bez opieki.
Mamę do siebie zabrała babcia ponieważ ona też potrzebowała opieki jak dziecko. Kiedy przyjeżdżałam do domu na wakacje, święta to musieliśmy sprzątać cale mieszkanie. Bylo nas dużo, jedna brała się za kuchnie a w niej sterta naczyń do mycia zlewozmywak, który musiał być zawsze bielutki bo babcia lubiła porządek. Pamiętam jak uczyła mnie zamiatać podłogę, prasować, prać, wieszać pranie czy nawet sortować odzież kolorami czy gatunkiem, które ubrania prać ręcznie, a które nadawały się do pralki.Pościel, ręczniki i ściereczki kuchenne musiały być wygotowane.Pościel gotowana była w takim dużym kotle,potem trzeba było wyprać w pralce i jeszcze robiło się krochmal. Po wypłukaniu z proszku taką pościel się krochmaliło. Zimą na strychu a latem na dworze trzeba było równo rozwiesić, jak wyschła pościel trzeba było naciągnąć bo była sztywna poskładać i najczęściej zanosiło się do magla. Jak byłyśmy już starsze musiałyśmy się nauczyć prasować to było nie lada wyzwanie dla dzieci Pokoje tez musiały być czyściutkie dywany trzepało się na trzepaku trzepaczką . Okna, parapety, drzwi meble wszystko myło sie płynem, podłogi po umyciu pastowane były pastą do podłóg a potem szmatą froterowane były do połysku. Po zrobieniu wszystkiego dopiero mogłyśmy się iść bawić.
piątek, 21 listopada 2014
Po remoncie też trzeba posprzątać :/
Dzisiaj sprzątam mieszkanie po remoncie…
Sama myśl o powrocie na swoje cztery kąty na dodatek po remoncie bardzo cieszyła.. Wchodzę, widzę odnowione mieszkanko niestety jak to po remoncie zawsze trzeba porządnie wysprzątać.. Zaczynamy jak zwykle od najważniejszego, jest to łazienka. Na początek woda z płynem i myje nowe kafelki na ścianach, następnie piękna nowa kabina prysznicowa, którą szoruje płynami czyszcząco dezynfekującymi.. Przechodzę do czyszczenia toalety, wprawdzie wszystko nowe ale wypada zdezynfekować więc czyszczę domestosem. Jak już mam domestos w ręku przy okazji przetrę umywalkę. Odkładam mocny środek czyszczący, biorę płyn do szyb i czyszczę lustro i wszystkie powierzchnie szklane typu pułki. Na końcu uzupełniam mydło w dozownikach, uzupełniam papier toaletowy.. Teraz przechodzę do kuchni.. Myję zlewozmywak, kuchenkę gazowa, wycieram kurze z mebli i przy okazji w środku powycieram bo tam też się nazbierało.. Niestety po remoncie syfu jest pełno wszędzie.. Wycieram mikrofalówke, przy okazji wytrę lodówkę. Teraz wycieram wszystkie kafelki w kuchni i zabieram się za wszystkie okna.. po umyciu okien płynem do szyb i wytarciu ręcznikami papierowymi w pozostałych pomieszczeniach wycieram wszystkie szafy, szafki i wszystkie ozdobne przedmioty wilgotną szmatką z płynem. Ostatnim etapem w dniu dzisiejszym jest wytarcie wszystkich drzwi, następnie odsuwam wszystkie możliwe łóżka, sofy i wycieram nowiutkie, pachnące panele podłogowe. To będzie na dzisiaj koniec, jak jutro się jeszcze coś przypomni to będę dalej kontynuowała. Pozdrawiam wszystkich..
Porządki pośród rodzinnych pamiątek
Sprzątanie mebli to w naszym saloniku szczególna czynność.
Niby to nic takiego wytarcie kurzy z mebli czy mycie zewnętrzne mebli. Na pozór
czynności mało ciekawe, służące pozbyciu się kurzu. Ale w naszym domu spełniają
one dodatkowo jeszcze jedną funkcję: są mianowicie okazją do namacalnego
kontaktu ze zgromadzonymi w meblach, a w szczególności w przeszklonej witrynie
przedmiotami, które stanowią wyjątkową ozdobę naszego domu. Są
odzwierciedleniem zainteresowań i pasji jego mieszkańców.
Toteż mimo, że wytarcie
kurzy z obrazów, bibelotów, książek itp. zajmuje mnóstwo czasu i jest bardzo
pracochłonne, a przy tym wymagające nielada
ostrożności, to wraz z mężem mamy z tego wiele przyjemności. Wśród naszych
ulubionych przedmiotów, które mają wartość nie tylko jako oryginalne ozdoby
wnętrza, ale i stanowią pamiątki rodzinne należy liczący sobie ponad sto lat
austro-węgierski kubek pochodzący z Karlsbadu - dzisiejszych Karlowych Warów.
Wówczas modnego uzdrowiska, do którego przyjeżdżano celem podratowania nie
tylko zdrowia, ale i własnej pozycji towarzyskiej. Ilekroć biorę w ręce ten
wykonany w 1908 roku z tamtejszej ceramiki przedmiot myślę z nostalgią o życiu
w monarchii austro-węgierskiej. Jest to pamiątka rodzinna po babci, urodzonej
jeszcze za czasów cesarza Franciszka Józefa I Habsburga. Narazie muszę przerwać
pisanie, gdyż do domofonu dzwonią umówieni znajomi.
Wielkie sprzątanie po remoncie.Jak już wiecie mieszkam w ośrodku,ale nie wiecie że nasz dom jest po remoncie.Dokladnie są po remoncie dwa pokoje są po odnowie,z tego względu male zamieszanie poniewarz niekturzy dostali nowe miejsca.Po mszy i po śniadaniu zabieram się za male porządki,biorę miotlę i zamiatam podlogę.Idę robić kawę i widzę jak Elka wyciera blaty stolów a babcia Ewa wklada bródne naczynia do zmywarki.Potem spotykam Melanię która zaczęla zamiatanie shodów wracając widzę że zaczęla myć shody a z drugiej strony widzę Kasię która myje barierki przy shodach.Z mojego pokoju odchodzi Ilona która przenosi rzeczy do nowego pokoju,po wszystkim odsówa lózżko i zamiata przestrzeń za lóżkiem i pod lóżkiem i wyciera wewnętrzne pólki szafek i szaf,a takrze myje zewnętrzne pólki .Idę robić kawę i spotykam Kaśkę która na drabinie zabrala się za wycieranie obrazów oraz czyszczenie ram obrazowych.Na koniec dnia Marta zamiecie podlogę na cholu po którym to zajęciu zacznie mycie podlogi na holu.Tych porządków to jeszcze nie wszystko,do następnego wpisu.Pa.pa.
Dawno temu część 3
Sprzątanie kotłowni, pralni i kuchni.
Na najniższej kondygnacji budynku znajduje się kuchnia, pralnia i kotłownia. naszym zadaniem było umyć tylko korytarz, ale zachodziłam czasami do tych pomieszczeń i obserwowałam jak pracują. Pan palacz mail u siebie w kotłowni wielki piec - Tak mi się zdawało wtedy ; o który musiał dbać. Widziałam jak wycierał go żeby nie był okopcony, czyścił i myl komin i podłogę , węgiel i drzewo było równiutko ułożone, żeby jak najwięcej się zmieściło.
W pralni pracowały dwie panie. Miały za zadanie prać pościel, ręczniki i nasze ubrania. My prałyśmy same tylko bieliznę a wychowanki starsze mogły prac same. Pamiętam historyczna pralkę 'Frania' Po skończonej pracy musiały pomyć pralki wirówki i wanny, w której płukały odzież. oczywiście do ich obowiązku należało też mycie okien, podłóg i szafek .
Najtrudniejsza jest praca w kuchni Dość, że trzeba zrobić smaczny i apetyczny posiłek to jeszcze wszystko trzeba posprzątać. Po śniadaniu talerzyki i kubeczki, potem całą kuchnie włącznie z Zlewozmywakiem i podłogą . Następnie szykowało się obiad. W magazynie na warzywa i owoce obierało się włoszczyznę i ziemniaki. Odpadki spożywcze wrzucało się do dużych wiader.Potem zabierali je gospodarze ze wsi dla swoich potrzeb. Po obiedzie znowu sterta naczyń do mycia i znowu zlewozmywak podłoga piec rożna, jak się z nich korzystało miski, stoły i blaty itd.itp. Jak kuchnia lśniła czystością można było zacząć szykować kolacje Po kolacji tak jak po śniadaniu trzeba posprzątać dokładnie stoły i blaty pomieszczenie na pieczywo w, której znajdowała się maszynka do krojenia chleba i wędliny . Maszynkę też trzeba było omyć i wyczyścić z okruszków chleba. Bylo tam też okienko szklane do podawania posiłków o nie też trzeba było dbać. Poza tym raz na jakis czas trzeba było umyć lodówkę i magazynek, w którym trzymali produkty spożywcze. I tak mi upłynęło dziesięć lat mojego życia na nauce i sprzątaniu, ale z dobrym skutkiem dzisiaj mogę być z siebie dumna. Mogę podziękować też moim Wychowawcą za to jaka jestem.
Najtrudniejsza jest praca w kuchni Dość, że trzeba zrobić smaczny i apetyczny posiłek to jeszcze wszystko trzeba posprzątać. Po śniadaniu talerzyki i kubeczki, potem całą kuchnie włącznie z Zlewozmywakiem i podłogą . Następnie szykowało się obiad. W magazynie na warzywa i owoce obierało się włoszczyznę i ziemniaki. Odpadki spożywcze wrzucało się do dużych wiader.Potem zabierali je gospodarze ze wsi dla swoich potrzeb. Po obiedzie znowu sterta naczyń do mycia i znowu zlewozmywak podłoga piec rożna, jak się z nich korzystało miski, stoły i blaty itd.itp. Jak kuchnia lśniła czystością można było zacząć szykować kolacje Po kolacji tak jak po śniadaniu trzeba posprzątać dokładnie stoły i blaty pomieszczenie na pieczywo w, której znajdowała się maszynka do krojenia chleba i wędliny . Maszynkę też trzeba było omyć i wyczyścić z okruszków chleba. Bylo tam też okienko szklane do podawania posiłków o nie też trzeba było dbać. Poza tym raz na jakis czas trzeba było umyć lodówkę i magazynek, w którym trzymali produkty spożywcze. I tak mi upłynęło dziesięć lat mojego życia na nauce i sprzątaniu, ale z dobrym skutkiem dzisiaj mogę być z siebie dumna. Mogę podziękować też moim Wychowawcą za to jaka jestem.
WIELKIE CZYSZCZENIE ŁAZIENKI
Zajmuję mieszkanie w którym toaleta i łazienka jest osobno.Także do sprzątania mam dwa pomieszczenia.Na początku zaczęłam sprzątać toaletę.Wypolerowałam płytki na ścianach i panele na suficie.Lubię je myć ,ponieważ po ukończeniu ładnie błyszczą i nie zajmuje mi to wiele czasu.Następnie zabrałam się do wyszorowania i zdezynfekowania muszli,umyłam deskę klozetowa i wypolerowałam spłuczkę.Z boku na ścianie znajduje się mała umywalka,która została wypolerowna.Przetarłam również armatura nad umywalką.Wymyłam również pojemnik na papier toaletowy oraz go uzupełniłam.Dolałam mydło do dozownika wiszącego na ścianie.Ręczniki wiszące na wieszakach zdjęłam i je uprałam.W ich miejsce powiesiłam świeże ręczniki.Zmiotłam i odkurzyłam płytki na podłodze oraz je wymyłam.Z toaletą poszło mi dość szybko,tak więc zabrałam się do zrobienia porządków w łazience.Zmorą dla mnie jest czyszczenie powierzchni kabiny prysznicowej ale przy pomocy odpowiednich środków idzie mi bardzo sprawnie.Tak więc kiedy wyczyściłam powierzchnie kabi y prysznicowej,wyczyściłam słuchawkę prysznicową i wypolerowałam uchwyty oraz kran.Zdezynfekowałam brodzik.Następnie obmyłam zewnętrzną powierzchnię pralki.Z półek zdjęłam kosmetyki i przybory toaletowe i obmyłam regały ich zewnętrzne i wewnętrzne powierzchnie.Poukładałam je spowrotem.Wymieniłam również worek NS śmieci.Na końcu odkurzyłam i wypolerowałam podłogę.
Zajmuję mieszkanie w którym toaleta i łazienka jest osobno.Także do sprzątania mam dwa pomieszczenia.Na początku zaczęłam sprzątać toaletę.Wypolerowałam płytki na ścianach i panele na suficie.Lubię je myć ,ponieważ po ukończeniu ładnie błyszczą i nie zajmuje mi to wiele czasu.Następnie zabrałam się do wyszorowania i zdezynfekowania muszli,umyłam deskę klozetowa i wypolerowałam spłuczkę.Z boku na ścianie znajduje się mała umywalka,która została wypolerowna.Przetarłam również armatura nad umywalką.Wymyłam również pojemnik na papier toaletowy oraz go uzupełniłam.Dolałam mydło do dozownika wiszącego na ścianie.Ręczniki wiszące na wieszakach zdjęłam i je uprałam.W ich miejsce powiesiłam świeże ręczniki.Zmiotłam i odkurzyłam płytki na podłodze oraz je wymyłam.Z toaletą poszło mi dość szybko,tak więc zabrałam się do zrobienia porządków w łazience.Zmorą dla mnie jest czyszczenie powierzchni kabiny prysznicowej ale przy pomocy odpowiednich środków idzie mi bardzo sprawnie.Tak więc kiedy wyczyściłam powierzchnie kabi y prysznicowej,wyczyściłam słuchawkę prysznicową i wypolerowałam uchwyty oraz kran.Zdezynfekowałam brodzik.Następnie obmyłam zewnętrzną powierzchnię pralki.Z półek zdjęłam kosmetyki i przybory toaletowe i obmyłam regały ich zewnętrzne i wewnętrzne powierzchnie.Poukładałam je spowrotem.Wymieniłam również worek NS śmieci.Na końcu odkurzyłam i wypolerowałam podłogę.
Kalendarz (czwarty kwartał).
Październik
Październik stoi u dwora, wykop ziemniaki z pola!
1) Wytarcie
kurzu i umycie poręczy schodów.
2) Wytarcie
kurzy z mebli
3) Wytarcie
kurzy z obrazów i lamp i bibelotów
Listopad
Deszcz w połowie listopada, tęgi mróz w styczniu
zapowiada.
1) Mycie
zewnętrzne mebli
2) Mycie
drzwi wewnętrznych
3) Mycie
wszystkich luster
Grudzień
Grudzień to miesiąc zawiły, czasem srogi,
czasem miły.
1) Odkurzanie
kaloryferów
2) Wycieranie
i mycie listew przypodłogowych
3)
Wytarcie kurzy z książek
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)