niedziela, 30 listopada 2014

Niedzielne sprzątanie

Sprzątanie zdominowało moje życie. Nawet w niedzielę nie daje spokoju. W ogóle o spokój w dzisiejszych czasach jest trudno. Siedzi sobie człowiek i myśli o niebieskich migdałach, a tu spada na niego niespodziewana myśl. Przecież nie pozmywałem po śniadaniu! A jak zwykle okazuje się, że jest to wierzchołek góry lodowej. A pod spodem góry? Nie pozmywane po andrzejkach tak zwanych. Garstka gości, a góra niebotyczna po prostu :-) No nic. Niedziela i sprzątanie to nie jest dobre połączenie. Ale taka okoliczność to wyższa potrzeba, bo jeść trzeba. A przy tym oczywiście na bieżąco brudzić nowe ;-) A zatem pora zakasać rękawy i do dzieła. Najlepszy sposób – nie myśleć i nie zbierać się jak do jeża. Tak więc, zabrałem się do mycia stosów brudnych naczyń, sztućców, patelni i czego tam jeszcze. Szuru, buru, szuru, buru i przy okazji umyłem zlewozmywak i wypolerowałem armaturę. Nie no, ale trzeba jeszcze umyć zewnętrzna powierzchnię lodówki, kuchenki zwykłej i mikrofalowej oraz piekarnika. A na koniec blaty, stół i lady kuchenne. I fronty szafek kuchennych. Tak właśnie wygląda krótkie niedzielne sprzątanie... I jeszcze spostrzeżenie mam następujące. Nie warto sprzątać dogłębnie przed zaproszeniem gości. Nabiegałem się ze ściereczką.

sobota, 29 listopada 2014

Porządne sprzątanie :-)

Dziś porządne sprzątanie łazienki. Najpierw sprzątnę pranie, które naprawdę jest już z suche (nawiasem mówiąc 4 dni temu, też już takim było:-) Sprzątanie łazienki jest mile i przyjemne. Tak sobie mówię :-) Dobra dosyć motywacji. Pora przejść do czynu. Najpierw zalanie sedesu substancją strasznie żrącą. Niech czeka. Gruntownie odkurzam podłogę. I przechodzę do miłych rzeczy. Czyszczenie luster, których w mojej łazience jest sporo. Duuuuże i małe. To miła część, bo zawsze tak wdzięcznie reaguje na szmatkę i płyn do mycia szyb. Podobnie jak armatura. Czyszczę i poleruję ją gruntownie i po chwili, w niej też można się przejrzeć :-) Wanna niemal czysta, ale wszelkie półki i półeczki z bibelotami, kosmetykami to dłuższa robótka. Tę część pracy uznaję za niewdzięczną, bo mało po niej widać odkurzanie, zmywanie i czyszczenie. Ale cóż, to punkt obowiązkowy. Na koniec wanna i wszystko co do niej pospadało z okolicznych półek. Umycie małego zlewu też dosyć szybko poszło. Ten błysk i połysk na koniec – bezcenne :-) Odkurzenie, powycieranie pralki to już wykończeniówka. Teraz muszla klozetowa – szorowanie szczotką i gotowe. Ale sporo się trzeba nagimnastykować na kolanach, nad jej wyczyszczeniem z zewnątrz. Poszło. Teraz mop w akcji i po kłopocie. Jeszcze tylko wymiana ręczników i spokój na tydzień. Aż żal pomyśleć, że ten piękny efekt nie utrzymuje się długo. Może pora pomyśleć o szanowaniu pracy własnej i sprzątaniu i zmywaniu na bieżąco. Wiem, wiem... pozostała jeszcze nietknięta powierzchnia typu glazura. Ale tej nie czyszczę często, bo to potężna praca. Zostawię na sprzątanie przedświąteczne :-) Wszak to niebawem :-D


W listopadzie...

W listopadzie wieczory stają się naprawdę nieprawdopodobnie długie. Jakoś więcej czasu spędza się w domu. Więcej się w nim przebywa, więcej się bałagani, no i więcej sprząta. Co i rusz padnie wzrok na coś, czego przedtem, jakby nie było wcale. Dzisiaj zobaczyłem swoje nieliczne domowe rośliny. Zobaczyłem je ledwo, ledwo, bo były pokryte naprawdę imponującą warstwą kurzu. Trzeba przyznać, że nie mam ręki do kwiatów. Żyją niemal cudem. Większa część z nich to sukulenty, co to można je bardzo rzadko podlewać. Wstyd przyznać, ale i te pancerne kwiatki udaje mi się co jakiś czas zasuszyć. To spora umiejętność, tylko kto doceni moje pionierskie prace naukowo – badawcze... :-) Ale do rzeczy. Otóż w pewnym etapie zakurzenia, nie ma się co bawić szmatkami, wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni biologicznie czynnych na sucho czy wilgotno, już nie pomoże. Pora na rozwiązania totalne. Biorę roślinki w całej ich okazałości lub marności i daję im drugie życie. W wannie, delikatnie, chłodną wodą z prysznica zmywam listki i daję im postać parę godzin w wodzie. Niech na zapas pobiorą, tego czego im na co dzień brak. No i w sumie skończone. Przynajmniej z kwiatkami... :-) Bo łazienka wygląda po takiej akcji strasznie po prostu... No nic, trzeba i to ogarnąć. Ziemia w wannie. No nie wiem, może na dziś wersja minimum w łazience, tzn. usunąć ziemię, liście i inne odpady organiczne, umyć wannę , prysznic, umyć podłogę i już. Mniej więcej. Szczerze mówiąc, ciąg dalszy sprzątania niestety niebawem musi nastąpić.

piątek, 28 listopada 2014

Kosmiczny harmonogram część 2/2



Horoskop w astrologii wedyjskiej ma kształt kwadratu i jest wyliczany dla siedmiu świętych planet od Słońca do Saturna i dwóch niewidzialnych planet węzłów księżycowych: Rahu i Ketu. Istotne są wyliczenia tak zwanej HORA – godzin planetarnych, których bieg rozpoczyna się o wschodzie Słońca! Tabela pokazuje bieg Horas w kolejności w jakiej przemierzają planety od wschodu słońca w sobotę, ale też w inne dni, bo kolejność pozostaje stała acz w dół w porządku zstępującym od każdej rozpoczynającej planety i dalej od Saturna znowu w dół.
Saturn – Śani – rozpoczyna dzień w sobotę – Mantra: Om Śanaye Namah!
Jowisz – Guru – rozpoczyna dzień w czwartek – Mantra: Om Gurawe Namah!
Mars – Mangala – rozpoczyna dzień we wtorek – Mantra: Om Mangala'ya Namah!
Słońce – Surya – rozpoczyna dzień w niedzielę – Mantra: Om Surya'ya Namah!
Wenus – Śukra – rozpoczyna dzień w piątek – Mantra: Om Śukra'ya Namah!
Merkury – Budha – rozpoczyna dzień w środę – Mantra: Om Budha'ya Namah!
Księżyc – Ćandra – rozpoczyna dzień w poniedziałek – Mantra: Om Ćandra'ya Namah!

środa
1.       Mycie podłóg

2.       Wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni

3.       Umycie frontów szafek

4.       Umycie lub wstawienie brudnych naczyń do zmywarki
5.       Opróżnienie kosza na śmieci

czwartek


1.       Odkurzanie podłogi, dywanów, wykładzin

2.       Umycie podłogi

3.       Odkurzanie i mycie schodów

4.       Wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów.

5.       Wytarcie kurzy z mebli

czwartek, 27 listopada 2014

Więcej nie sprzątam :-)

Witam ponownie wszystkich sprzątających.. Dziś jest kolejny dzień w którym troszkę posprzątam mieszkanko.. Pewnie niektórzy myślą ile to można sprzątać.. No niestety zawsze się coś znajdzie. Najbardziej wymagającym czyszczenia pomieszczeniem jest łazienka gdzie powinno się regularnie utrzymywać czystość, więc od tego zaczynam.. Biorę do ręki domestosa, gąbkę i w pierwszej kolejności myję wszystkie powierzchnie z kafelek czyli ściany i podłogę. Przy okazji jak już mam w ręku domestosa to myję ubikację, brodzik.. Później biorę płyn do szyb i myję szklane powierzchnie kabiny prysznicowej, przy okazji umyje lustro.. Następnie umyję z zewnątrz pralkę, powycieram wilgotną szmatką półeczki, szafki.. Na końcu uzupełniam papier, mydło i wymieniam ręczniki Następnie zabieram się za kuchnię.. Zaczynam od mycia lodówki, kuchenki gazowej, kuchenki mikrofalowej, następnie Myje wszystkie blaty kuchenne, stoły. Następnie pakuje wszystkie brudne naczynia do zmywarki. Jak już nie mam naczyń w zlewozmywaku to mogę go w końcu umyć.. Pomyje zewnętrzne części szafek i zmieniam pomieszczenie.. Przechodzę do pokoi i wycieram kurze z mebli, wszystkich pułek. Jak już mam powycierane to myje we wszystkich pomieszczeniach wszystkie okna, troche zawsze to zajmuje bo jest ich kilka.. Następnym etapem jest wycieranie wszystkich drzwi czyli wejściowe oraz w pokojach, łazience.. Na końcu zabieram się za podłogi.. tam gdzie mam jakieś dywaniki to odkurzaczem przelecę a pozostałe części w panelach biorę wiadro z płynem, mopa i latam po całym mieszkaniu jak babajaga na miotle.. To już będzie koniec mojego sprzątania.. Stwierdzam iż nie mam już siły, nerwów do sprzątania więc wynajmuje sobie sprzątaczkę która zrobi wszystko za mnie pozdrawiam..

Sprzątanie po remoncie klatki schodowej

       Wczoraj naszą klatkę opuściła ekipa remontowa i wreszcie mogę wziąć się za posprzątanie bałaganu w mieszkaniu który zrobił się podczas tego remontu klatki schodowej w naszym bloku.
Podczas remontu na klatce w mieszkaniu pojawiła się warstwa kurzu na wszystkich meblach i półkach a na podłodze dużo śladów po farbie.
Więc dziś od rana wziełam się za sprzątanie, najpierw zdiełam wszystkie bibeloty z półeczek i dokładnie wszystko oczyściłam. Potem umyłam pólki  i ponownie na nich poukładałam swoje pamiątki z wyjazdów bo to moje cenne skarby. Następnie wziełam się za wycieranie mebli, najpierw wilgotną szmatką wytarłam cały kurz a potem specjalnym środkiem bo pielęgnacji mebli w spreju zabezpieczyłam je przed osiadaniem kurzu.
Po zwijałam dywaniki do trzepania i poszłam na trzepak zrobić z nimi pożądek gdy trzepałam to dopiero widać było ile tam było kurzu. Po wytrzepaniu dywaników przyszła pora na czyszczenie podłogi. Naszykowałam ciepłą wode z płynem do mycia podłógi wziełam ścierkę i zaczełam myćgdy zmyłam pierwszy bród okazało się że zostały jeszcze plamy po farbie i muszę je delikatnie zczyścić tak żeby nie porysować paneli. Gdy plamy już zczyściłam, jeszcze raz umyłam podłogę z specjalnym środkiem nabłyszczającym panele żeby je zabezpieczyć i żeby ładnie wyglądały. Potem jeszcze wytarłam wszystkie lampy, parapety, lustra, żeby pozbierać reszte kurzu. Wziełam odkurracz i odkurzyłam tapicerkę kanapy i foteli oraz wersalkę w pokoju syna. Na końcu porozkładałam dywaniki na podłodze i teraz można było optymistycznie spojrzeć na moje mieszkanie.

         Teraz mogłam spokojnie wypić kawę:)
PRACOWITA SOBOTA

W pewną sobotę postanowiłam  zrobić sobie małe porządki w szafach.To dosyć pracochłonne zdjęcie.Rozpoczęłam od wyciągnięcia garnków i talerzy z szafek.Naczynia umyłam i poukładałam według wielkości.Ssaki wymyłam ich wewnętrzne i zewnętrzne powierzchnie.Kiedy były już wypolerowane,poukładałam naczynia a powrotem na półki.Następnie obmyłam kuchenny blat oraz wypolerowałam urządzenia kuchenne na mim stojące.Wyczyściłam powierzchnie zewnętrzne kuchenki oraz wymyłam przestrzenie między kurkami.Mimo to,że przecierem zlew kuchenny po każdym użyciu to warto było go porządnie wyszorować i zdezynfekować.Przetarłam nawet armaturę .Usunęlam również kamień z czajnika i usunęłam inne osady,które zgromadziły się w ekspresję do kawy.Wymieniłam także filtry.Opróżniłam kosz na śmieci i wymieniłam worki na śmieci.Kuchnia była prawie sprzątnięta-jeszcze tylko wymyłam podłogę i gotowe.Następnym pomieszczeniem,które zamierzałam sprzątnąc było zrobienie porządków w łazience.Zabrałam się do zdezynfekowania i wyszorowania toalety,wymyłam powierzchnie wewnętrzną wanny.Nad wanna znajdują się półki gdzie stoją przybory toaletowe.Zdjęłam je i obmyłam półki,następnie spowrotem je poukładałam.Uzupełniłam mydło w dozowniku.Przemyłam umywalkę wraz z armatura.Wypolerowałam kafelki.Wymyłam zewnętrzną powierzchnię szafki na ręczniki oraz je poukładałam.Wyczyściłam również kosz na brudną bieliznę.Następnie wymyłam powierzchnię zewnętrzną pralki.Wymyłam także podłogę i zrobione.Później odkurzyłam przedpokój oraz przetarłam lustro wiszące w przedpokoju.Wyczyściłam podłogę.Na końcu odkurzyłam dywan,który leży w pokoju,wymyłam powierzchnię podłogi i tak to właśnie minęła mi sobota i to pracowicie...

Kosmiczny harmonogram część 1/2



Typowa kolejność opracowywania planet odpowiada panowaniu planet nad kolejnymi dniami tygodnia w ich ustalonym wedyjskim porządku:

niedziela – Słońce,

poniedziałek – Księżyc,

wtorek – Mars,

środa – Merkury,

czwartek – Jowisz,

piątek – Wenus,

sobota – Saturn.

Każda planeta rządząca całą dobą wedyjską jest planetą panującą od wschodu słońca w danym dniu, a człowiek urodzony w nocy przykładowo z czwartku na piątek jest zawsze pod władzą Jowisza, rządzącego czwartkiem od wschodu słońca włącznie z następującą po dniu nocą, aż do piątkowego wschodu słońca, kiedy nad kolejną dobą obejmuje władzę Wenus! Tak planety rządzą i całą dobą i jeszcze konkretnymi horami w ciągu każdej doby. Za początek doby przyjmuje się ściśle moment kiedy tarcza słońca zaczyna się wyłaniać, a nie kiedy się już cała wyłoni albo kiedy wychodzi jej środek ponad horyzont, co jest bardzo istotne dla ustalenia zjawisk i często dyskutowane w środowisku astro-specjalistów.
poniedziałek
1.       Odkurzanie podłóg,

2.       Mycie podłóg

3.       Wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników, parapetów

4.       Czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia
5.       Mycie szafek, mebli z zewnątrz
wtorek

1.       Mycie pralki z zewnątrz

2.       Mycie luster i powierzchni szklanych

3.       Mycie i polerowanie armatury

4.       Uzupełnienie papieru toaletowego, mydła w płynie

5.       Wymiana ręczników



Przygotowanie działki do zimy

W miniony weekend ostatni raz w tym roku razem z mężem udaliśmy się na naszą działkę. Działka nasza należy do Polskich Ogrodów Działkowych, Położona jest w ładnym miejscu prawie nad samym jeziorem, dlatego jest to miejsce w którym spędzamy latem mnóstwo czasu.
Pogoda nam dopisała, świeciło słoneczko więc po dotarciu na działeczkę przystąpiliśmy do przygotowania działki do zimy.Prawie na całej działce posianą mamy trawę, kilka drzew owocowych i niedużą rabatę na kwiaty połączoną  ze skalniakiem.Ja wzięłam się za zrobienie porządku z kwiatami. Kwiaty zimujące w ziemi przykryłam liśćmi i zakopcowałam, a kwiaty jednoroczne wykopałam i wyrzuciłam na kompostownik. Mąż w tym czasie wygrabił pięknie trawnik, a zgrabione liście wpakował do ogromnego worka. Po przygotowaniu rabaty i trawnika wzięliśmy się do uporządkowania naszego domku potocznie zwanego altaną. Ja posprzątałam altankę wewnątrz. Zaczęłam od wytarcia stołu i kurzu z szafek oraz pozamiatałam i pomyłam podłogę. W tym czasie mój mąż sprzątnął w łazience myjąc klozet, umywalkę i armaturę, po czym poodkręcał zawory i spuścił na zimę wodę z wszystkich rur żeby nie zamarzła i nie zniszczyła rur, gdyż domek jest nie ogrzewany.Po zrobieniu porządku w pomieszczeniach użytkowych zrobiliśmy jeszcze porządek w kąciku narzędziowym, a kosiarkę i co bardziej wartościowe przedmioty  zapakowaliśmy do samochodu zabierając je na zimę do przydomowej piwnicy. Na koniec mąż zapakował do samochodu dwie duże skrzynki z jabłkami zerwanymi parę dni wcześniej.
Po przyjeździe do domu zrobiłam po gorącej herbacie i zjedliśmy po pysznym jabłku, które nie zawiera żadnej chemii gdyż nie stosujemy żadnych oprysków na drzewa. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy o nadchodzącym nowym sezonie choć ten dopiero co dziś zakończyliśmy

Przedświąteczne sprzątanie kuchni



Wczoraj byłam na zakupach w jednym z hipermarketów. Jak co roku o tej porze w centrach handlowych na dobre zagościły już migoczące różnobarwnymi świecidełkami choinki. W przedświąteczny nastrój mają nas również wprowadzić kolędy, najczęściej te śpiewane przez amerykańskie gwiazdy jak np.: Celine Dion, choć ona akurat jest z pochodzenia Kanadyjką. Pojawiły się już gazetki z przedświątecznymi promocjami. To wszystko ma uprzytomnić nam, że święta Bożego Narodzenia już tuż tuż... Trzeba się do nich przygotować, nie tylko robiąc zakupy. Pomyślałam więc, że czas najwyższy zadbać też o porządki w mieszkaniu. W codziennej gonitwie ograniczam się do tych najbardziej potrzebnych. Pomyślałam, że najlepiej zacząć od kuchni. To miejsce, w którym najwięcej się brudzi. Przygotowuje się tam posiłki, czasem też jada. Dziś szybciej wróciłam z pracy. Wzięłam się więc od razu do roboty. Na początek poszły meble najbardziej widoczne, ale też szybko zbierające różnego rodzaju zanieczyszczenia jak resztki jedzenia czyli umycie blatów stołów i lad kuchennych. Gdy to już było gotowe wzięłam się za umycie frontów szafek. Gdy już posprzątałam meble i stół, rzuciły mi się w oczy sprzęty codziennego użytku, których na co dzień się nie myje. Pomyślałam, że warto przed świętami je odświeżyć. Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki, kuchenki mikrofalowej i piekarnika jest dosyć czasochłonne, więc wszystko to zajęło mi dobre dwie godziny. Nim się zorientowałam zegar wskazywał już 18.30, a więc godzinę kiedy mąż wracał do domu. Moje porządki przynajmniej w kuchni mogłam uznać za zakończone.

środa, 26 listopada 2014

Szkoła

            Praca w szkole to jest syzyfowa i niewdzięczna praca. Jak tylko sięgnę pamięcią naokrąglo się sprzątało. Gdy miałam siedem lat poszłam do pierwszej klasy Od samego początku byli wyznaczani dyżurni. Dyżurny musiał wycierać tablice, pozbierać papierki  jak nie przypilnował osoby, która wyrzuciła na podłogę lub pod ławkę. Ławki były bardzo fajne z takim pochyłym pulpitem i z półeczką na tornister. Na pulpicie była dziurka na kałamarz, bo musicie wiedzieć, że dawniej nie było długopisów tylko stalówki  w starszych klasach pisało się piórem wiecznym a maluchy uczyły się pisać ołówkiem.  Często bywało tak, że ze stalówki wylewał się tusz i zrobił się wielki kleks, który nie chciał się zmyć wtedy do akcji przystępowała woźna, bo tak nazywano osobę sprzątającą szkolę.Widziałam jak woźna po lekcjach sprzątała całą szkolę zamiatała i myła podłogę, Polerowała  okna, parapety, ławki. W toaletach całą armaturę  myje środkami dezynfekującymi, opróżnia kosze na śmieci, wymienia papier toaletowy i jeszcze zamiata teren przed budynkiem. W szatni też układa worki na pulkach bo dzieci za szybko chcą iść do klasy i rzucają gdzie popadnie i tak leci dzień po dniu.

Dzień jak co dzień

Obudziłam się dziś dość późno , bo dopiero przed godziną dziewiątą (zwykle wstaję około godziny siódmej). Może właśnie dlatego, że spałam tak długo  to i nastrój mój jest jakiś inny niż zwykle. Otworzyłam oczy popatrzyłam w sufit i pomyślałam jak to błoga cisza panuje w mieszkaniu. Mój mąż pojechał do pracy, a pies którego mąż przed pracą wypuścił dosypiał sobie na swoim posłanku. Poleżałam jeszcze chwilkę, przeciągłam się i wstałam. Weszłam do kuchni zrobiłam sobie śniadanko i kawkę i tak sobie siedząc układam plan dnia. Po pierwsze muszę pozmywać naczynia z dnia poprzedniego, gdyż wczoraj wieczorem mi się nie chciało. Potem trzeba nastawić pralkę gdyż kosz z brudną bielizną kipi. Rozejrzałam się po mieszkaniu i mój początkowo dobry humor prysł jak bańka mydlana. Ogólnie to prawie całe mieszkanie nadawało się do sprzątania. Wszędzie widać już było smugi kurzu, który trzeba zetrzeć. Poczyścić trzeba by okna przynajmniej z zewnątrz, bo przez ostatnie kilka dni padało i widać pochlapane smugi. W łazience trzeba umyć wannę, umywalkę, klozet i armaturę gdyż obecny w wodzie kamień szybko odciska swoje piętno na urządzeniach sanitarnych. Wszystkie pomieszczenia należy objechać odkurzaczem, szczególnie dywany w pokojach i pomyć podłogi. Jak już się uporam z pracami porządkowymi trzeba się przebrać w strój wyjściowy i pójść na spacer z psem. Dalej po powrocie zostawiam psa i maszeruję po zakupy. Najpierw obskakuję sklepy, a w drodze powrotnej wstępuję na targowisko gdzie dorzucam sobie kilka kilogramów w postaci ziemniaków i innych fruktów. Po powrocie do domu robię sobie herbatkę i zaczynam krzątać się po kuchni, bo czas najwyższy wziąć się za gotowanie obiadu. W międzyczasie kiedy obiad już nastawiony na piecu poprawiam jeszcze porządki ,a to trzeba przetrzeć lustra, a to zmienić ręczniki i tak ciągle jestem w ruchu ,bo ciągle jest do zrobienia coś… Prawdą jest , że nie chodzę do pracy, ale czy oprócz tego, że nie muszę wstać na czas to w pracy jestem bez przerwy, gdyż jest to mój dzień jak co dzień dopóki mąż z pracy nie wróci. Zapraszam na kolejne moje posty.

wtorek, 25 listopada 2014

Remont klatki schodowej

     Od wielu lat mieszkam w kilku klatkowym bloku, już od kilku lat klatka schodowa w której mieszkam nie była remontowana. Odpadał farba ze ścian które z resztą w wielu miejscach byłu poplamione i porysowane przez jakieś dzieciaki. Zrobiliśmy zebranie mieszkańców klatki i postanowiliśmy zwrócić się do zarządcy nieruchomości o remont.
Po kilku tygodniach pokazała się ekipa remontowa ze sprzentem i zaczeli: najpierw skrobanie sufitów i ścian ze starej farby. Kurzu i pyłu było dużo wnosiło się go na butach, ale i szczelinami przy drzwiach też  się doatawał do mieszkań.
Cały czas biegałam ze ścierką do podłogi i wycierałam podłagę ze śladów po butach i ściereczką od kurzu wycierałam meble i półki bo wszędzie było go pełno. Remont jednak to nie chwilowa niedogodność to trwa jednak jakiś czas, po kilku dniach takiej bieganiny odpuściłam sobie takie doraźne sprzątanie i poczekałam na zakończenie remontu klatki schodowej.
Jak się okazało to najgorsze było jeszcze przed nami, jak zaczento malować wszędzie było pochlapane farbą która wnosiła się na butach i robiła straszne plamy na ponelach.
Któregoś dnia gdy wracałam z zakupów podczas tego malowania jednemu z malujących odpieło się wiaderko z farbą i spadło na posadzkę klatki a farba popłyneła po schodach, rozpłyneła się tak że zalała schody od pierwszego piętra na sam dół. Zacraz zaczełam pomagać żeby się to nie roznosiło na całą klatkę, razem z sąsiadką i pracownikami zaczeliśmy zbierać rozlaną farbę ścierając szmatami.
POtem mycie posadzki na półpiętrze i schodach. na szczęście była to taka godzina gdzie po schodach chobziło mało ludzi i sprawnie można było sobie poradzić, kilkukrotne mycie posadzki i schodów i udało się usunąć rozlaną farbe.

Sprzątanie?Sprzątanie to wytarcie kórzów z podlóg,mycie podlóg,wycieranie kurzu z kaloryferów,wytarcie kurzu z grzejników,wytarcie kurzu z pólek.wytarcie kurzu z kziążek,wytarcie kurzu z lamp.Do sprzątania możemy takrze zaliczyć umycie umywalki,umycie kabiny prysznicowej,umycie toalety i bidetu,umycie i wypolerowanie armatóry,umycie luster i wszyskich powierzchni szklanych,umycie zewnętrznej powierzchni szaf,umycie zewnętrznej powierzchni szaf,umycie okien,umycie listew przypodlogowych,umycie wewnętrznej powierzchni szafek,wytarcie z kurzu barierki nalęrzącej do shodów,zamiatanie shodów,umycie schodów.Piszę o tym bo mi za to placaą,ale to jest calkiem fajne zajęcie pisanie o sprzątaniu,

Na tapczanie leży leń

Witam co za dzień nie dość że nic mi się nie chce bo mam dzisiaj lenia to do tego niezbyt się czuje zaś jakieś chorubsko mnie bierze , a tu jak codzień trzeba ogarnąć w domu. Już miałam wezwać sąsiedzką firmę sprzątajocą , ale kasy szkoda wiec mimo wszystko zakasałam rękawy i do dzieła.
Mycie naczyń jakoś poszło następnie wziełam się za wyszorowanie zlewu,że mam z nierdzewki aluminiowy mniej zachodu i łatwiej się go czyści. Najpierw użyłam środka czyszczącego w postaci mleczka ,oraz gąbki którą rozprowadziłam mleczko po całej powierzchni zlewu.
Odczekałam jakiś czas i spłukałam ,nastepnie musiałam osuszyc przecież nie pozostawie zachlapanego zlewu jak to wyglada wziełam sucha sciereczke i starłam wraz z kranem i gotowe.
Czas na mycie schodów i poreczy ,nalałam wode do miski ,do wody wlałam płyn wzięłam sciereczke i ruszam do boju i tu mnie oświeciło ,o matko jedyna przeciez ja nie ma zadnych schodów,poza tymi na klatce ale tych myc nie zamierzam.
Wode wykorzystałam na umycie parapetów , futryn i drzwi szkoda było by ja wylac .
Zmęczyłam sie i tu znów naszła mnie myśl na temat firmy sprzatajacej ,coż na razie firma sprzatajaca jestem ja i nie ma co narzekac. Spojrzałam na wiszacy na scianie obraz i zdjecia w ramkach były zakurzone trzeba było wziac wilgotna sciereczke i przetrzec.

Ściereczka zrobiła sie czarna ,nie pamieta sie o wycieraniu reprodukcji zadko sie to robi i dla tego taka a nie inna sytuacja ,sciereczke wyprałam i pozostawiłam do wyschniecia ,katem oka zobaczyłam prysznic który trzeba by umyc ale zabrakło mi sił . Pomyslałam zostawie cos sobie na jutro , tak wiec jutro na temat mycia prysznica i nie tylko , byc moze wezne sie za umycie okien jesli bede sie czuła lepiej niz dzis i oby pogoda na to pozwoliła.

Ciąg dalszy sprzątania mebli w saloniku



Znalazłam właśnie chwilę, aby skończyć przerwaną kilka dni temu opowieść o naszym ulubionym sprzątaniu. Sprzątaniu mebli, a konkretnie witryny, w której przechowujemy nasze rodzinne pamiątki po przodkach i inne przedmioty z historią.
Bo chociaż wytarcie kurzy z obrazów, bibelotów, książek itp. zajmuje najwięcej czasu i wymaga niezwykłej ostrożności, aby niczego nie stłuc, to możliwość obcowania z ładnymi, estetycznie wykonanymi przedmiotami, pamiętającymi inne czasy, a co najważniejsze związanymi nierozerwalnie z historią naszej rodziny, rekompensuje ten trud z nawiązką.
Opowiedziałam już o wiekowym kubeczku, pamiątce po babci, pora więc na pamiątkę po dziadku. On również urodził się w czasach monarchii austro-węgierskiej pod koniec panowania cesarza Franciszka Józefa.
Na skutek różnych perypetii dziejowych przetrwało po nim raptem kilka drobiazgów. A najciekawszym jest posążek jego patrona - świętego Antoniego Padewskiego. Wykonany z cynkalu w pierwszym ćwierćwieczu XX wieku. Jak głosi rodzinna historia dziadek otrzymał go na pamiątkę chrztu świętego. W sumie sympatyczna tradycja - dziś najczęściej niemowlęta otrzymują przy okazji chrztu pieniądze, z którymi same nic nie zrobią. A kiedyś to była na przykład figurka patrona-imiennika, która przetrwała już ponad wiek.
Po starannym wytarciu z kurzu tych naszych skarbów wzięłam się za czyszczenie zewnętrzne lamp, aby nasze pamiątki mogły prezentować się w pełnej krasie, ciesząc oko zarówno domowników jak i gości. Czy podziwiając takie przedmioty można uważać sprzątanie za nudną czynność?

poniedziałek, 24 listopada 2014

Duży pokój - dużo pracy

Postanowiłam dziś, że warto już rozpocząc porządki świąteczne. W grudniu czas szybko ucieka, a obowiązków przybywa. Pogoda jest sprzyjająca więc zacznę od umycia okna w dużym pokoju. Mycie okien na czwartym piętrze wymaga nieco zdolności alpinistycznych i dobrej koordynacji ruchowej, ale takie umiejętności udało mi się z czasem wypracować :) Firanki wrzuciłam do prania, przygotowałam wode z płynem aby umyć dobrze ramy, a do samej szyby mam preparat w sprayu. Świetna sprawa, wystarczy miekka ściereczka lub ręczniki papierowe żeby powycierać na sucho i bez wielkiego wysiłku można uzyskać fajny połysk bez maz. Okno umyte. Teraz ze szmatką schodze niżej, na parapet i kaloryfer, który w okresie grzewczym brudzi się intensywniej i znacznie częściej trzeba przecierać. Firanka za chwilę będzie wyprana, to ją odrazu powieszę. Firanki nie prasuje , wieszam wilgotną. Zabieram się do czyszczenia mebli. Wykładam wszystko z szafek, wycieram i na nowo układam odzież do świeżo umytych mebli. To było proste, teraz czas na witrynki, a tam tyle szkła, że chwilowo wycierania się odechciewa. Zabawa bardzo czasochłonna, no ale nareszcie całe szkło i witrynki czyste. Raz, dwa przecieram frąty i z góry szaf. Stolik też już przetarty, układam świeży obrus i stawiam na środku wazon z kwiatkami. Na koniec jeszcze poodkurzam, szczególnie za łóżkiem, bo ciężko sie tam dostać, a zawsze się sporo kotów zbiera. W nagrode po sprzątaniu należy się mała kawka z dobrym ciasteczkiem. Często po rzetelnej pracy sama siebie wynagradzam tak, aby następne sprzątanie z ochotą mobilizowało. Pokój gotowy :)

Brak pogody

Witam w kolejnym moim poście. Tematu nie muszę specjalnie edytować ,nie mniej jednak do głowy mało co napływa. Jest jedno wspomnienie minionego lata i mimo iż z wakacyjnych wojaży temat czystości powinien pozostawać na dalszym planie, to brak pogody sprawił, że lustracja pomieszczeń pensjonatu w którym mieszkaliśmy była nie omieszkana. W związku  z tym, że budynek pensjonatu był prawie nowy zaniedbanie jego czystości nie było rzucające się  w oczy. Może zacznę od łazienki która połączona była z ubikacją. Glazura wyczyszczona była na naprawdę wysokim poziomie, kabina prysznicowa lśniła czystością i pachniała środkami czyszczącymi. Nigdzie nie było widać osadów z kamienia i mydła. Tak samo sprawa tyczyła się aneksu kuchennego, gdzie widać było pomyte blaty szafek , stołu czy wyczyszczoną do błysku lodówkę nie wspominając  o wyszorowanym zlewozmywaku i armaturze. Pokój powierzchniowo również wyglądał na idealnie czysty. Jednak po dokładnym przyjrzeniu się stwierdziłam , że kurze z obrazów nie zostały usunięte, to samo dotyczyło kurzu , który kłębił się pod łóżkami i za szafami. Poza tym porządek panował idealny. Ręczniki i pościele pachniały czystością i środkami piorącymi. Papier toaletowy i mydło w płynie zostały wymienione i uzupełnione, a zapachówki  rozłożone  w newralgicznych miejscach apartamentu. Ogólnie jednak ład i porządek panował we wszystkich dostępnych pomieszczeniach pensjonatu. Pomimo niesprzyjającej pogody wczasy w nadmorskiej miejscowości której nazwę pominę i tak uznam za udane, ponieważ kilka dni słońca wykorzystaliśmy do maksimum, a resztę wietrznych dni pozwoliło nam na zbieranie  bursztynu i inhalację dużych ilości leczniczego jodu. Na pewno  w najbliższych latach wybierzemy się tam raz jeszcze. Oby pogoda ni e zmuszała  nas do lustracji pokoju i pomieszczeń przyległych. Pozdrawiam i zapraszam do kolejnego mojego posta.

PREZĘTY

Witam was serdecznie vhciałam dzis poruszyc temat dosyc ciekawy i zarazem licze na wasze podpowiedzi i ciekawostki wzglem waszych przezyc.
Juz tłumacze o co chodzi mianowicie zblizaja sie nieuchronnie mikołajki i trzeba by zrobic miejsce na nowe prezety które przybeda do domu w ramach podarunku od rodzi i czasem tez znajomych . Trzeba by czesc starchy zabawek tak zaczarowac aby w magiczny sposob znikły i aby nasza pociecha nie lametowała z tego powodu , co moze okazac sie nie byc wcale takie łatwe jak by sie nam wydawało. Jesli uda nam sie w magiczny sposob pozbyc starych niechcianych i juz dawno nietykanych zeczy pozbyc , trzeba po nich posprzatac. Pakujemy całe ustrojstwo do worków segregujac zabawki i rzeczy niepotrzebne , poczym wyrzucamy do smietnika.Nastepnie trzeba bedzie pozdejmowac pozostałe gadzety z szafek komud i półek i zetrzec kurze z powierzchni blatów i półek , nastepnie poukładac cały baizel tak aby starczyło miejsca na nowe nabytki które wkrótce do nas dotra . Trzeba tez przygotowac sie na wizy7te dziwnego goscia zwanego przez nasze pociechy mikołajem , choc zazwyczaj jest to ktos ze znajomych tylko przebrany w ramach radosci dla dziecka. Musimy przetrzec elemety zewnetrzne oświetlenia , przetrzec powierzchnie szklanie i lustra . Nalezy tez przetrzec parapety zewnetrzne i wewnetrzne umyc kuchnie zlew mikrofalówke stół i armature która sie zachlapała podczas pieczenia ciasteczek dla mikołaja . Musimy poodkurzac podłogi oraz powierzchnie pod łuzkami oraz zmyc niemniejsze podłogi . Nie wypada przecierz tak wielkiego goscia jakim jest mikołajj zapraszac do bałaganu byc moze zechce zostac chwilke dłuze3 na szklaneczke "mleka" i porcje ciasteczek nie zapomnijcie o opruznieniu kosza i uzupełnieniu papieru toaletowego kto wie co mikołajowi sie zechce . Oto moje spostrzezenia w sprawie niepotrzebnych zabawek , a wy jakie macie , podobne do moich ,trzymajcie sie ciepło do nastepnego papatki.

Dobra babcia

             Mój przypadek, że trafiłam do domu dziecka nie jest tradycyjny. W życiu mojej mamy obracał się pech albo przypadek nie wiem określeń jest na te jej nieszczęścia dużo. Maz jej umarł potem miała straszny wypadek i kupę dzieci zostało bez opieki. 
             Mamę do siebie zabrała babcia ponieważ ona też potrzebowała opieki jak dziecko. Kiedy przyjeżdżałam do domu na wakacje, święta to musieliśmy sprzątać cale mieszkanie. Bylo nas dużo, jedna brała się za kuchnie  a w niej  sterta naczyń do mycia zlewozmywak, który  musiał być zawsze bielutki bo babcia lubiła porządek. Pamiętam jak uczyła mnie zamiatać podłogę, prasować, prać, wieszać pranie czy nawet sortować odzież kolorami czy gatunkiem, które ubrania prać ręcznie, a które nadawały się do pralki.Pościel, ręczniki i ściereczki kuchenne musiały być wygotowane.Pościel gotowana była w takim dużym kotle,potem trzeba było wyprać w pralce i jeszcze robiło się krochmal. Po wypłukaniu z proszku taką pościel się krochmaliło. Zimą na strychu a latem na dworze trzeba było równo rozwiesić, jak wyschła pościel trzeba było naciągnąć bo była sztywna poskładać i najczęściej zanosiło się do magla. Jak byłyśmy już starsze musiałyśmy się nauczyć prasować to było nie lada wyzwanie dla dzieci Pokoje tez musiały być czyściutkie dywany trzepało się na trzepaku trzepaczką . Okna, parapety, drzwi meble wszystko myło sie płynem, podłogi po umyciu pastowane były pastą do podłóg a potem szmatą froterowane były do połysku. Po zrobieniu wszystkiego dopiero mogłyśmy  się iść bawić.

piątek, 21 listopada 2014

Po remoncie też trzeba posprzątać :/

Dzisiaj sprzątam mieszkanie po remoncie… Sama myśl o powrocie na swoje cztery kąty na dodatek po remoncie bardzo cieszyła.. Wchodzę, widzę odnowione mieszkanko niestety jak to po remoncie zawsze trzeba porządnie wysprzątać.. Zaczynamy jak zwykle od najważniejszego, jest to łazienka. Na początek woda z płynem i myje nowe kafelki na ścianach, następnie piękna nowa kabina prysznicowa, którą szoruje płynami czyszcząco dezynfekującymi.. Przechodzę do czyszczenia toalety, wprawdzie wszystko nowe ale wypada zdezynfekować więc czyszczę domestosem. Jak już mam domestos w ręku przy okazji przetrę umywalkę. Odkładam mocny środek czyszczący, biorę płyn do szyb i czyszczę lustro i wszystkie powierzchnie szklane typu pułki. Na końcu uzupełniam mydło w dozownikach, uzupełniam papier toaletowy.. Teraz przechodzę do kuchni.. Myję zlewozmywak, kuchenkę gazowa, wycieram kurze z mebli i przy okazji w środku powycieram bo tam też się nazbierało.. Niestety po remoncie syfu jest pełno wszędzie.. Wycieram mikrofalówke, przy okazji wytrę lodówkę. Teraz wycieram wszystkie kafelki w kuchni i zabieram się za wszystkie okna.. po umyciu okien płynem do szyb i wytarciu ręcznikami papierowymi w pozostałych pomieszczeniach wycieram wszystkie szafy, szafki i wszystkie ozdobne przedmioty wilgotną szmatką z płynem. Ostatnim etapem w dniu dzisiejszym jest wytarcie wszystkich drzwi, następnie odsuwam wszystkie możliwe łóżka, sofy i wycieram nowiutkie, pachnące panele podłogowe. To będzie na dzisiaj koniec, jak jutro się jeszcze coś przypomni to będę dalej kontynuowała. Pozdrawiam wszystkich..

Porządki pośród rodzinnych pamiątek



Sprzątanie mebli to w naszym saloniku szczególna czynność. Niby to nic takiego wytarcie kurzy z mebli czy mycie zewnętrzne mebli. Na pozór czynności mało ciekawe, służące pozbyciu się kurzu. Ale w naszym domu spełniają one dodatkowo jeszcze jedną funkcję: są mianowicie okazją do namacalnego kontaktu ze zgromadzonymi w meblach, a w szczególności w przeszklonej witrynie przedmiotami, które stanowią wyjątkową ozdobę naszego domu. Są odzwierciedleniem zainteresowań i pasji jego mieszkańców.
 Toteż mimo, że wytarcie kurzy z obrazów, bibelotów, książek itp. zajmuje mnóstwo czasu i jest bardzo pracochłonne, a przy tym  wymagające nielada ostrożności, to wraz z mężem mamy z tego wiele przyjemności. Wśród naszych ulubionych przedmiotów, które mają wartość nie tylko jako oryginalne ozdoby wnętrza, ale i stanowią pamiątki rodzinne należy liczący sobie ponad sto lat austro-węgierski kubek pochodzący z Karlsbadu - dzisiejszych Karlowych Warów. Wówczas modnego uzdrowiska, do którego przyjeżdżano celem podratowania nie tylko zdrowia, ale i własnej pozycji towarzyskiej. Ilekroć biorę w ręce ten wykonany w 1908 roku z tamtejszej ceramiki przedmiot myślę z nostalgią o życiu w monarchii austro-węgierskiej. Jest to pamiątka rodzinna po babci, urodzonej jeszcze za czasów cesarza Franciszka Józefa I Habsburga. Narazie muszę przerwać pisanie, gdyż do domofonu dzwonią umówieni znajomi.

Wielkie sprzątanie po remoncie.Jak już wiecie mieszkam w ośrodku,ale nie wiecie że nasz dom jest po remoncie.Dokladnie są po remoncie dwa pokoje są po odnowie,z tego względu male zamieszanie poniewarz niekturzy dostali nowe miejsca.Po mszy i po śniadaniu zabieram się za male porządki,biorę miotlę i zamiatam podlogę.Idę robić kawę i widzę jak Elka wyciera blaty stolów a babcia Ewa wklada bródne naczynia do zmywarki.Potem spotykam Melanię która zaczęla zamiatanie shodów wracając widzę że zaczęla myć shody a z drugiej strony widzę Kasię która myje barierki przy shodach.Z mojego pokoju odchodzi Ilona która przenosi rzeczy do nowego pokoju,po wszystkim odsówa lózżko i zamiata przestrzeń za lóżkiem i pod lóżkiem i wyciera wewnętrzne pólki szafek i szaf,a takrze myje zewnętrzne pólki .Idę robić kawę i spotykam Kaśkę która na drabinie zabrala się za wycieranie obrazów oraz czyszczenie ram obrazowych.Na koniec dnia Marta zamiecie podlogę na cholu po którym to zajęciu zacznie mycie podlogi na holu.Tych porządków to jeszcze nie wszystko,do następnego wpisu.Pa.pa.

Dawno temu część 3

                               Sprzątanie kotłowni, pralni i kuchni.
   
          Na najniższej kondygnacji  budynku znajduje się kuchnia, pralnia i kotłownia. naszym zadaniem było umyć tylko korytarz, ale zachodziłam czasami do tych pomieszczeń i obserwowałam jak pracują. Pan palacz mail u siebie w kotłowni wielki piec - Tak mi się zdawało wtedy ; o który musiał dbać. Widziałam jak wycierał go żeby nie był okopcony, czyścił  i myl komin i podłogę ,  węgiel i drzewo było równiutko ułożone, żeby jak najwięcej się zmieściło.
           W pralni pracowały dwie panie. Miały za zadanie prać pościel, ręczniki i nasze ubrania. My prałyśmy same tylko bieliznę a wychowanki starsze mogły prac same. Pamiętam historyczna pralkę 'Frania' Po skończonej pracy musiały pomyć pralki wirówki i wanny, w której płukały odzież. oczywiście do ich obowiązku należało  też mycie okien, podłóg i szafek .
           Najtrudniejsza jest praca  w kuchni Dość, że trzeba zrobić  smaczny i apetyczny posiłek to jeszcze wszystko trzeba posprzątać. Po śniadaniu talerzyki i kubeczki, potem całą kuchnie włącznie z Zlewozmywakiem i podłogą . Następnie szykowało się obiad. W magazynie na warzywa i owoce obierało się włoszczyznę i ziemniaki. Odpadki spożywcze wrzucało się do dużych wiader.Potem zabierali je gospodarze ze wsi dla swoich potrzeb. Po obiedzie znowu sterta naczyń do mycia i znowu zlewozmywak podłoga piec rożna, jak się z nich korzystało miski,  stoły i blaty itd.itp. Jak kuchnia lśniła czystością można było zacząć szykować kolacje  Po kolacji tak jak po śniadaniu trzeba posprzątać dokładnie stoły i blaty pomieszczenie na pieczywo w, której znajdowała się maszynka do krojenia chleba i wędliny . Maszynkę też trzeba było omyć i wyczyścić z okruszków chleba. Bylo tam też okienko szklane do podawania posiłków o nie też trzeba było dbać. Poza tym raz na jakis czas trzeba było umyć lodówkę i magazynek, w którym trzymali produkty spożywcze. I tak mi upłynęło dziesięć lat mojego życia  na nauce i sprzątaniu, ale z dobrym skutkiem dzisiaj  mogę być z siebie dumna. Mogę podziękować też moim Wychowawcą za to jaka jestem.
      
WIELKIE CZYSZCZENIE ŁAZIENKI


Zajmuję mieszkanie w którym toaleta i łazienka jest osobno.Także do sprzątania mam dwa pomieszczenia.Na początku zaczęłam sprzątać toaletę.Wypolerowałam płytki na ścianach i panele na suficie.Lubię je myć ,ponieważ po ukończeniu ładnie błyszczą i nie zajmuje mi to wiele czasu.Następnie zabrałam się do wyszorowania i zdezynfekowania muszli,umyłam deskę klozetowa i wypolerowałam spłuczkę.Z  boku na ścianie znajduje się mała umywalka,która została wypolerowna.Przetarłam również armatura nad umywalką.Wymyłam również pojemnik na papier toaletowy oraz go uzupełniłam.Dolałam mydło do dozownika wiszącego na ścianie.Ręczniki wiszące na wieszakach zdjęłam i je uprałam.W ich miejsce powiesiłam świeże ręczniki.Zmiotłam i odkurzyłam płytki na podłodze oraz je wymyłam.Z toaletą poszło mi dość szybko,tak więc zabrałam się do zrobienia porządków w łazience.Zmorą dla mnie jest czyszczenie powierzchni kabiny prysznicowej ale przy pomocy odpowiednich środków idzie mi bardzo sprawnie.Tak więc kiedy  wyczyściłam powierzchnie kabi y prysznicowej,wyczyściłam słuchawkę prysznicową i wypolerowałam uchwyty oraz kran.Zdezynfekowałam brodzik.Następnie obmyłam  zewnętrzną powierzchnię pralki.Z półek zdjęłam kosmetyki i przybory toaletowe i obmyłam regały ich zewnętrzne i wewnętrzne powierzchnie.Poukładałam je spowrotem.Wymieniłam również worek NS śmieci.Na końcu odkurzyłam i wypolerowałam podłogę.

Kalendarz (czwarty kwartał).



Październik

Październik stoi u dwora, wykop ziemniaki z pola!

1)      Wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów.

2)      Wytarcie kurzy z mebli

3)      Wytarcie kurzy z obrazów i lamp i bibelotów

Listopad

Deszcz w połowie listopada, tęgi mróz w styczniu zapowiada.


1)      Mycie zewnętrzne mebli

2)      Mycie drzwi wewnętrznych

3)      Mycie wszystkich luster

Grudzień

Grudzień to miesiąc zawiły, czasem srogi, czasem miły.
1)      Odkurzanie kaloryferów

2)      Wycieranie i mycie listew przypodłogowych

3)      Wytarcie kurzy z książek