Zawitała do nas zima, którą najbardziej można odczuć po
niskich temperaturach, gdyż ze śniegiem bywa różnie. Jeśli troszkę go napada,
to zaraz stopnieje i nie ma po nim śladu. Ale niestety, skutki zimy widać także
w domu. Błoto pośniegowe przykleja się do butów, w domu obsycha i później trzeba
zamieść podłogę, na której leży mnóstwo piasku. Ale z zimowej aury na pewno
cieszą się dzieci. Także ze względu na pociechę, dobrze żeby było trochę śniegu
tej zimy. Kiedy więc spadł pierwszy śnieg, córa od razu wyciągnęła rodziców na
spacer do parku. Najpierw – oczywiście – kaczuszki i inne ptactwo wodne dostało
stary chleb, a później na dobre zaczęła się zabawa na śniegu. Niestety, było go
zbyt mało na sanki. Ale już bałwana dało się ulepić, a nawet dwa – stanął mały
i duży. Z patyków zrobiliśmy im oczy, nos i ręce. Po sesji zdjęciowej z
bałwanami, przyszedł czas na bitwę na śnieżki. Bitwa ta przyniosła dużo frajdy,
zarówno maluchowi, jak i dorosłym. Ciężko było malucha zapędzić z powrotem do
domu. Dopiero zapadający zmierzch sprawił, że dała namówić się na powrót.
Niestety, nanieśliśmy też do domu mnóstwo błota, mimo iż solidnie wytarliśmy
buty w wycieraczkę. Musiałam więc zabrać się za umycie podłogi. Zimą trzeba
troszkę częściej sprzątać na korytarzu, aby błoto i piach nie naniosły się do
pokojów. Kiedy już posprzątałam po naszej zimowej wyprawie, odpoczęłam.
Wiedziałam, że będę musiała jeszcze odkurzyć podłogę z obsypanego z butów
piasku. Ale to dopiero kiedy buty wyschną.