piątek, 9 stycznia 2015

Sprzątanie na basenie



Chociaż za oknem temperatury poniżej zera, to ja postanowiłam udać się na basen. W końcu to świetna rzecz, zarówno dla zdrowia jak i dla sylwetki. Wybrałam się więc na krytą pływalnię na godzinę 19.00, bo wówczas jest najmniej osób i oddałam się błogiemu relaksowi pływania. Po wyjściu z wody, wzięłam odprężający prysznic, następnie przebrałam się. W następnej kolejności ruszyłam do stanowisk z suszarkami. Tutaj w trosce o swoje zdrowie zatrzymałam się dłużej, aby dokładnie wysuszyć włosy. Wszak na dworze zima, więc o przeziębienie nietrudno. Jako, że była to już ostatnia godzina funkcjonowania basenu pojawiła się pani sprzątająca pływalnię. Ważna jest bowiem nie tylko czystość wody, ale i pryszniców czy szatni. Pani więc zabrała się za mycie podłóg, gdyż na kafelkach widoczne były ślady butów. Dopiero bowiem w szatni zmienia się obuwie na klapki. Gdy kończyłam suszyć włosy, pani zniknęła w kompleksie szatni. Zapewne zabierając się za mycie umywalek i kabin prysznicowych. Zadanie to bardzo ważne, gdyż pod prysznicami gromadzi się najwięcej brudu. A co jak co, ale basen kojarzyć się powinien z wodą, a więc i czystością.
Wysuszywszy włosy i założywszy czapkę, mogłam już spokojnie wyjść na zewnątrz. Mróz nie był mi już straszny. A moja odporność otrzymała dodatkowe wsparcie.