Chociaż za oknem temperatury poniżej zera, to ja
postanowiłam udać się na basen. W końcu to świetna rzecz, zarówno dla zdrowia
jak i dla sylwetki. Wybrałam się więc na krytą pływalnię na godzinę 19.00, bo
wówczas jest najmniej osób i oddałam się błogiemu relaksowi pływania. Po
wyjściu z wody, wzięłam odprężający prysznic, następnie przebrałam się. W
następnej kolejności ruszyłam do stanowisk z suszarkami. Tutaj w trosce o swoje
zdrowie zatrzymałam się dłużej, aby dokładnie wysuszyć włosy. Wszak na dworze
zima, więc o przeziębienie nietrudno. Jako, że była to już ostatnia godzina
funkcjonowania basenu pojawiła się pani sprzątająca pływalnię. Ważna jest
bowiem nie tylko czystość wody, ale i pryszniców czy szatni. Pani więc zabrała
się za mycie podłóg, gdyż na kafelkach widoczne były ślady butów. Dopiero
bowiem w szatni zmienia się obuwie na klapki. Gdy kończyłam suszyć włosy, pani
zniknęła w kompleksie szatni. Zapewne zabierając się za mycie umywalek i kabin
prysznicowych. Zadanie to bardzo ważne, gdyż pod prysznicami gromadzi się
najwięcej brudu. A co jak co, ale basen kojarzyć się powinien z wodą, a więc i
czystością.
Wysuszywszy włosy i założywszy czapkę, mogłam już spokojnie
wyjść na zewnątrz. Mróz nie był mi już straszny. A moja odporność otrzymała
dodatkowe wsparcie.