piątek, 9 stycznia 2015
Noworoczne roztopy
Jeszcze jednym z wielu uroków mieszkania w lesie jest to, że, szczególnie w dzisiejszych czasach, można zaobserwować kilkanaście pór roku w ciągu roku :) Piszę - szczególnie w dzisiejszych czasach, gdyż właśnie teraz można zaobserwować jak pogoda zmienia się z prędkością Formuły 1. I tak na przykład zimą, doświadczamy kilku zim oraz kilku jesieni i przednówków. Obecnie mamy czas roztopów. Żeby dotrzeć do mojego domu muszę przejść przez kilkadziesiąt kałuży i rozlewisk oraz umiejętnie surfować po grząskim błocie. Nie muszę mówić co to oznacza w tym przypadku dla podłóg po powrocie do domu. Nawet jeżeli postaramy się wyczyścić buty prawie doskonale, to i tak nanosimy dużo błota, które po pewnym czasie zamienia się w piach. Właśnie dlatego codziennie czeka nas zamiatanie, odkurzanie oraz mycie podłóg. Zdejmuję więc z wieszaka szczotkę, która wisi zawsze przy schowku i zamiatam powierzchnię obu korytarzy. Później ze schowka wyjmuję odkurzacz i zabieram się do odkurzenia nie tylko korytarzy, ale także dywanów w pokojach. Przez to codzienne odkurzanie i zamiatanie muszę częściej niż zwykle wycierać kurze ze wszystkich powierzchni. Kurze wycieram przy pomocy bawełnianej szmatki i środka do polerowania mebli. Następnie trzeba także umyć lustra w przedpokoju. W tym celu również biorę bawełnianą szmatkę i środek do mycia powierzchni szklanych. Myję i później poleruję lustra papierowym ręcznikiem. Teraz czeka mnie już tylko mycie podłóg. Tak jak pisałem w poprzednich wpisach, moim zdaniem najlepiej do tej czynności nadaje się mop sznurkowy. Nalewam więc do wiadra płynu do tych powierzchni i gorącej wody. I zabieram się do pracy. Kiedy wydaje się, że wszystko jest już zrobione, przypominam sobie o wytarciu i umyciu listew przypodłogowych. Na tym, na szczęście mogę zakończyć swoją codzienną pracę. Nie ukrywam, iż mam nadzieję, że akurat ta pora roku niedługo się skończy...