Witam po raz kolejny na moim wpisie. Zastanawiałam się od czego zacząć mocno już rozbudowany temat naszego bloga.Przypomniała mi się historia sprzed paru miesięcy, kiedy to mój mąż oświadczył,że wybiera się w delegację i cały tydzień spędzę sama z naszym ukochanym pupilem suczką Abi.
Postanowiłam wtedy,że odpocznę sobie od wiru codziennych obowiązków i zaczęłam układać sobie plan spędzenia owego tygodnia z podziałem na pracę i relaks.
Zacznijmy od poniedziałku, na początek musiałam wyznaczyć sobie godzinę wstawania niestety dość wczesną ze względu na moją suczkę. Po porannym spacerze połączonym z wizytą w piekarni nastała kolej na przygotowanie śniadanka. Po śniadanku nie przemęczając się zdjęłam firany w dużym pokoju i nastawiłam je w pralce do prania. W czasie prania wyszorowałam dokładnie całą framugę okna, a następnie umyłam szyby i wytarłam je ręcznikami papierowymi do sucha.Dobrze odwirowane firany z powrotem zawiesiłam na wytarty z kurzu karnisz.Po wykonaniu tych czynności postanowiłam zrobić sobie odpoczynek na kupione wcześniej ciacho i kawę. Aby mieć wolne popołudnie po kawie postanowiłam jeszcze wytrzeć wszystkie kurze przetrzeć podłogę tak, aby duży pokój mieć z głowy.Po południu wzięłam psa i urządziłam sobie długi spacer do parku na drugi koniec miasta.
We wtorek powtórzył się schemat dnia poprzedniego tyle,że sprzątnięcie dotyczyło małego pokoju.
Środę przeznaczyłam sobie na dzień wolny od obowiązków domowych, nawet obiad postanowiłam zjeść na mieście i chyba gdyby nie mój piesek pojechałabym na cały dzień do centrum handlowego.Niestety musiałam ograniczyć swoje zakupowe szaleństwo do wizyty w lokalnych sklepach. Zrobiłam za to potrzebne mi do sprzątnięcia kuchni i łazienki środki chemiczne.
Na łazienkę przeznaczyłam sobie całe czwartkowe przedpołudnie. Nie spiesząc się powycierałam z kurzu wszystkie kosmetyki, szampony,żele i lakiery. Dokładnie umyłam lustro, na mokro i sucho wytarłam drzwi i futrynę. Po zadziałaniu środków odkamieniających dokładnie pomyłam szyby w kabinie prysznicowej oraz glazurę i terakotę. Wyszorowałam też klozet, umywalkę i wannę oraz armaturę środkiem dezynfekującym.
Całe popołudnie poświęciłam sobie na relaks w postaci kawki, babskiej prasy i telewizji.
Na zakończenie tygodnia roboczego czyli piątku zostawiłam sobie kuchnię w której urosła sterta naczyń z całego tygodnia, gdyż kuchnią wcześnie nie zaprzątałam sobie głowy. Zaczęłam od pomycia tychże naczyń, w dalszej kolejności wyprałam firany i wyczyściłam okno. Powymywałam kurze i tłuszcz z szafek, wyszorowałam kuchenkę gazową i piekarnik. Powycierałam stół i blaty mebli, odkamieniłam zlewozmywak i baterię, a na koniec umyłam posadzki w kuchni i na przedpokoju. Zajęło mi to prawie cały dzień, ale za to sobota i niedziela upłynęły mi na tylko i wyłącznie korzystaniu z przyjemności i oczekiwaniu na męża.