środa, 7 stycznia 2015

Niespełnione marzenia

                  Jakby to było pięknie gdybym...

     Gdybym mogła pojechać sobie bez zobowiązań gdziekolwiek, gdzieś żebym nie musiała nic robić z obowiązku tylko dla przyjemności tak, żeby sprawiało mi to przyjemność nawet jak komuś pomogę posprzątać i wcale nie musi mi dziękować wystarczy uśmiech, mile spojrzenie, miły gest.
    Mam chorą koleżankę na kręgosłup i kiedyś miała operacje i gdy wyszła ze szpitala poszłam ją odwiedzić, gdy weszłam byłam w szoku zastałam ją samą w mieszkaniu przykutą do łózka. Wszyscy nagle musieli wyjechać nawet dzieci. Nikt nie podał jej jedzenia ani picia nie wspomnę o sprzątaniu. Nie pytałam jej nawet czy mi pozwoli sobie pomóc widziałam,że sama nie wstanie żeby sobie posprzątać i ugotować. Zaczęłam od kuchni najpierw wstawiłam jej rosół ,żeby ja wzmocnił jak  sobie podje, potem wzięłam się za sprzątanie kuchni. pozmywałam naczynia, umyłam kuchnie mikrofale czajnik wszystko co Stalo na wierzchu powycierałam blaty, stół potem wzięłam się za toaletę i łazienkę. Raz dwa umyłam akcesoria sanitarne, wymieniałam worki na śmieci, bo zauważyłam, że też segreguje, była trochę zbuntowana albo się wstydziła, że jej sprzątam tak dokładnie, ale ja jestem uparta. Nie wiedziała kiedy wrócą domownicy do domu a wiem  że ona lubi czysto. Pokoje miała czyste powycierałam tylko kurz i odkurzyłam dywany bo zaczęła już na mnie się obrażać, że jej wszystko posprzątałam.
     Taka pomoc bardzo mnie wzbogaca. Natomiast u mnie w domu każdy tylko patrzy żebym to ja wszystko sama zrobiła a domownicy się tylko relaksują przed telewizorem albo przed komputerem. Wiem, że sama ich tego nauczyłam, ale to nie sprawia mi przyjemności -Taka rutyna.