Była sobie pewna panna, a na imię miała Joanna. Cały
czas się uśmiechała. Swoje wypowiedzi w rymy układała. Dywany trzepała, kiedy
plany w głowie zapisywała. Myła podłogi, robiąc pierogi. Rymy ani do składu,
ani do ładu. Czy do śmiechu? Czemu nie, więc proponuje obśmiać je.