czwartek, 22 stycznia 2015

ROBOTA NIE ZAJAC

Robota nie zajac nie ucieknie to słowa mojego meza kiedy go poprosiłam o opruznienie kosza na smieci i ich wyniesienie do kontenera ,a kiedy wspomniałam o myciu armatury to biedaczysko pobladło tak mu sie nic nie chciało . Wiec zonka czyli ja musiałam zadziałac i tak wynoisłam smieci a potem armatura to dopiero wyzwanie. Ciezko wyszorowac cała siegac wysoko i w trudno dostepne miejsca i wcchodzenie na drabine i spowrotem aby scierke zmoczyc masakra jak juz umyłam i wytarłam na sucho ,musiałam sie wziac za fugi oj to dopiero mozolna robota 3 godziny dłubałam przy fugach .Wiecie czym je szoruje otórz szczoteczka do zebów niezawodna przy takich pracach ,teraz kafelki lsnia i fugi przejasniały ale jak z radosci ze koniec spojrzałam do góry załamka pajeczyna na oswietleniu wiec zabrałam drabine i do roboty. Najpierw wilgotna sciereczka zdjełam pajeczyne potem wytarłam lampe i osuszyłam do sucha i teraz to nawet jasniej swieci ,wiec idac za ciosem postanowiłam umyc całe oswietlenie w moim domi . I tak najpierw zyrandol w duzytm pokoju umyłam i wytarłam do sucha a potem pozastałe oswietlenie w moim domu . Juz sie ucieszyłam ze to koniec a tu tesciowa zadzwoniła i pyta Basko nie idziesz na Skalska czasem bo niema mi kto umyc garów i podłogi . Cóż było robic ubrałam sie i poszłam , stanełam przed drziami i pukam i pukqam i nic wiec w koncu dzwonie telefonem gdzies babko jest bo ja pod drzwiami a mama na to poszłam po płyn do naczyn bo zabrakło i tak kwitłam pod drzwiami dobre 20 minut az wkoncu sie pojawiła. Zapytałam czemu mi nie powiedziała przecierz szłam to by po drodze kupiła a ona mi hna to ze chciała sie przejsc . Pytam na chodzenie siła jest a na gary nie ma , osmiała sie i rzekła poco mam myc gary jak synowa lepiej to zrobi ,no masz ładnie czarna robota dla mnie ale skoro juz byłam to i garyi podłoge jej umyłam , w sumie wartało bo nie dosc ze kawusie i ciacho dostałam to jeszcze 3 dyszki . Powiedziałam jej ze musi po mnie codziennie dzwonic , bo kaska sie przyda.