piątek, 5 grudnia 2014

Sprzątanie biblioteki


Koniec stycznia i początek lutego to tradycyjnie już początek sesji dla studentów. Wtedy to zaczyna się gorączkowy okres nauki dla żaków. A przynajmniej dla niektórych.
Jednak już od połowy stycznia na uczelniach są różnego rodzaju zaliczenia wymagające od studentów przygotowania się. Wiedząc o tym wszystkim, a chcąc również poczytać co nieco, aby swoją wiedzę uzupełnić, a posiadaną odświeżyć, wybrałam się wczorajszego popołudnia po zajęciach do czytelni biblioteki uniwersyteckiej. Tu zamówiwszy wcześniej potrzebne książki i zająwszy wyznaczone przez bibliotekarza miejsce przy stoliku, zabrałam się za czytanie. Ani się nie obejrzałam, jak zegarek w telefonie zasygnalizował, że wybiła 18.30. A więc za pół godziny zamykano czytelnię. Rozejrzałam się po sali poza mną były może ze dwie osoby. Pojawiła się też pani sprzątająca. Swoją pracę rozpoczęła od umycia blatów stolików. Faktycznie na blatach stołów było sporo kurzu i maluteńkich paproszków, które wysypywały się przez cały dzień ze starych książek.
Następnie pani zabrała się do opróżnienia kosza na śmieci. Z tym niewiele miała pracy, gdyż w czytelniach przecież nie można robić właściwie nic poza czytaniem, względnie kserowaniem, więc i produkcja śmieci jest w tej sytuacji znikoma. Zabrałam swoje książki oraz numerek i ruszyłam do punktu zwrotów. Oddałam czytaną wcześniej literaturę i z głową pełną nowych informacji ruszyłam do wyjścia, aby odetchnąć rześkim, zimowym powietrzem.