czwartek, 11 grudnia 2014
Ciężki żywot gospodarza
Grudzień mam obfity w gości. Przez trzy dni przewinęło się przez moje mieszkanie sporo ludzi, przydało by się troszke odpocząć , ale nie ma czasu bo jak tak w bałaganie odpoczywać?!
Mam spokój i mogę brać się za sprzątanie. Najpierw kawka spokojnie zaliczona, a teraz do dzieła.
Zaczynam od odkurzania podłóg, bo jak tyle nóg mieszkanie zdeptało to i się sporo nanosiło. Przyznam, że nie lubie odkurzać, ale teraz sprawiłam sobie nowy sprzęt do mycia podłóg. Tak na to patrze jak to obsłużyć, troche techniki i człowiek się gubi, ale metodą prób i błędów sprzęt uruchomiony. Podłoga umyta, parapet powycierałam, kaloryfer skrzętnie umyłam, obrazy są dość mocno zakurzone - kurzojad do dzieła raz dwa i gotowe. Wiaderko ze ściereczką przyszykowałam i zaczynam od wycierania frontów, blatów, półek, półeczek, stołu i krzeseł.
Na chwile usiadłam i tak sobie myśle, jak dobrze było by wynaleźć szmatke na pilot :) Na pewno umiliłaby mi życie a nawet czasu zaoszczędzi i się nie napracuje. Marzę o takim wynalazku już pare dobrych lat. Sama się na konstruktora nie nadaje, ale może kiedyś.. ktoś..