Mam już trochę lat i pracowałam w kilku zakładach pracy. Po wyjściu z Domu Dziecka pracowałam w rozlewni wód gazowanych, był to malutki zakład gdzie produkowało się oranżadę, syfon, wodę gazowaną i moją ulubioną polo- cocte.
Praca nie była ciężka, ale było mnóstwo sprzątania. Zlewozmywak był duży i głęboki, który musiał lśnić czystością ponieważ myło się w nim butelki a później rozlewało się napoje gotowe do spożycia. Obok stal drugi zlewozmywak przystosowany do płukania butelek. Skrzynki, które stały pod ścianą musiały być myte i wysuszone. Na ścianach była glazura, którą myło się środkami czystościowymi. Okna były wysoko wiec wchodziło się po drabinie i myło się płynem do szyb.
W innym pomieszczeniu znajdowała się maszyna do robienia oranżady o którą też dbano. Myła ją pani,która robiła napoje był jeszcze magazyn na artykuły spożywcze, łazienka z toaletą i szatnia, którą sprzątała sprzątaczka.
Widziałam jak czyściła toalety płynem do dezynfekcji, myła umywalki i lustra oraz ściany i podłogi. Widziałam jak uzupełnia pojemniki z mydłem, rozwiesza papier toaletowy, wymienia worki na śmieci. Czasami jak miałyśmy mało pracy to musiałyśmy pomóc pani w sprzątaniu. Po jakimś czasie przeprowadziliśmy się do innego miasta i byłam zmuszona się zwolnic. Kiedyś opisze jak pracowałam w Zakładzie Produkcji Spożywczej.