niedziela, 7 grudnia 2014

Mikołajkowe reminiscencje

Mikołajkowe spotkanie u znajomych udało się świetnie. Było bardzo miło wiec potrwało prawie do rana. Jednak nie udało mi się uniknąć wścibskich spojrzeń w kąty w poszukiwaniu bałaganu :-) Ech to chyba efekt uboczny pisania o sprzątaniu. W każdym razie po powrocie od znajomych myślę o sprzątaniu. Bo teren był nieskażony. Totalny porządek. Nie wiem jak to możliwe. Zupełnie jakby nie żyli tam ludzie :-) A żyją na pewno. Sam widziałem. Ja też chcę tak mieć. Fakt, że w starym mieszkaniu jest trudniej mnie chyba całkiem nie usprawiedliwia. No ale trochę na pewno :-) Stare mieszkania mają swój urok, chociaż ukryty :-) Na przykład za szafą można znaleźć koty, stare zabawki oraz inne bibeloty, których nie powstydziłby się rok 1976, w którym wyszły tak znane płyty, jak "Moonmadness" zespołu Camel, czy "Songs from the wood" Jethro Tull. Myślę, że właśnie bliskość lasu powoduje spiętrzenie kurzu za, na i pod wszystkimi sprzętami. Tak więc retrospekcja wizyty u przyjaciół i zastany w mojej leśnej siedzibie "porządek", ujawniony po odsunięciu kilku mebli zobligowały mnie do wytężonej aktywności w nie takiej łatwej dziedzinie jaką jest utrzymanie domowego ogniska w jakimkolwiek ładzie. Na początek zabrałem się za wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni. W tym celu użyłem historycznej ściereczki (z roku pańskiego 2013), którą wytarłem historyczne przestrzenie. Zanim przysunąłem meble musiałem jeszcze odkurzyć i umyć podłogi pod nimi. To były porządki w wersji minimum, które uciszyły sumienie skołatane wizytą u perfekcyjnych przyjaciół. Bo grubsza robota czeka na  ciąg dalszy.