wtorek, 9 grudnia 2014
(Przed)świąteczne porządki
Nadszedł wreszcie czas na wytężone przedświąteczne porządki. Lepiej nie zostawiać ich na ostatnią chwilę, bo jak z mojego doświadczenia wynika, robienie strategicznych ruchów przed wieczerzą Wigilijną, nie jest atrakcyjne. Na początek biorę się za swój pokój. Zaczynam od zewnętrznego (i wewnętrznego) czyszczenia lamp i innych elementów oświetlenia, cobym widział co sprzątam :) Jak już pisałem lampy w moim domu kryją w swoich czeluściach dziesiątki bardziej znanych, oraz tych mniej znanych owadów. Trzeba więc, wszystkie abażury z nich oczyścić. Następną rzeczą, kiedy już widzę co sprzątam, jest wytarcie kurzy z mebli, półek regałów oraz grzejników i parapetów. Później trzeba umyć szafki i meble z zewnątrz. Ale, ale... nie tak szybko :) Otóż moi rodzice przez lata zbierali książki i ja także się do nich trochę dołożyłem. Każdą taką książkę trzeba wziąć do ręki i solidnie odkurzyć. Najpierw szmatką wilgotną, a później suchą. A nie daj Boże, jak jakaś książka zatrzyma wzrok i przywoła skojarzenia z nią związane. Skojarzenia nie tylko dotyczące treści, ale co gorsza czasu i okoliczności w jakich się ją czytało. No i wtedy, sprzątanie może się wydłużyć naprawdę w nieskończoność... Dlatego trzeba szybko przywołać się do porządku i kontynuować przedświąteczne ustawianie świata. Po odkurzeniu książek wydaje się, że mamy już z górki, ale okazuje się, że niekoniecznie. Oprócz książek są jeszcze czarne płyty, których trochę uzbierałem oraz odziedziczyłem po rozlicznych znajomych. Ponownie każdą z płyt, trzeba wyjąć i odkurzyć i bardzo uważać, żeby nie naszła ochota na posłuchanie jednej z nich. I koniecznie, żeby nie zacząć wspominać w jakich okolicznościach się konkretną muzykę poznało i co się z nią kojarzy :)
W następnym wpisie napiszę minn. o odkurzaniu mojego pokoju, ponieważ przestrzeń pod łóżkiem, też zawiera ciekawe bibeloty :)