środa, 3 grudnia 2014

Sprawy urzędowe

Nie ma chyba Polaka, który nie gościłby od czasu do czasu w jednym z urzędów. Gnają nas tam sprawy dnia codziennego, czasem jakieś wezwania i inne sprawy. Ostatnio i mnie nie ominęła ta wątpliwa przyjemność. Byłam zmuszona odwiedzić jeden z urzędów. A że w urzędzie – wiadomo – kolejka zawsze być musi, więc ustawiłam się na końcu ogonka i czekałam cierpliwie na swoją kolej. W międzyczasie zaobserwowałam jak panie sprzątające opróżniały kosze na śmieci. A że w związku z ustawą śmieciową pojawiły się pojemniki do segregowania śmieci, miały trochę więcej sprzątania niż wcześniej. Kolejka za mną zdążyła już się wydłużyć. Jakieś dwie panie kłóciły się, która z nich była pierwsza. Weszły do budynku niemal równocześnie, tylko jedna z nich nie za bardzo wiedziała gdzie się udać i w ten sposób była za tą drugą. Mimochodem słuchając kłótni, widziałam też jak panie wzięły się za mycie drzwi wewnętrznych. Dokładnie szorowały całe drzwi, w szczególności skupiając się na klamkach. Wszak to tam siedzi pewnie najwięcej bakterii. Ani się obejrzałam, a nadeszła moja kolej. Weszłam do środka załatwić sprawę. Gdy już wychodziłam, zauważyłam, że kolejka się znacznie skróciła. Zbliżał się czas zamknięcia, więc kolejni klienci już nie napływali. Panie sprzątaczki akurat myły podłogi, aby po wyjściu wszystkich pracowników pochować sprzęt i też udać się do domu. Wszak każdemu należy się odpoczynek, zwłaszcza po tak ciężkiej pracy.