czwartek, 20 listopada 2014

Awaria pralki

         Wczoraj Syn przyniusł mi do łazienki całą góre prania, więc dziś nastawiłam pranie kolorowych ubrań i naszykowałam jeszcze następną porcie prania.
Ustawiłam program nasypałam proszek odkręciłam zawór wody i włączyłam pralke.
Gdy weszłam do łazienki po kilku minutach okazało się że cała woda która powinna być w pralce pływa po łazience a pralka burczy a nie pierze. Więc mam dodatkową prace sprzątania i problem z pralką. Najpierw powycierałam wodę z podłogi której było bardzo dużo, potem musiałam wyjąć mokre ubrania które musiałam uprać w ręku. Na szczęście mąż był w domu i zaraz zabrał się do naprawy, ale gdzie problem, trzeba szukać.
Po kilku minutach okazało się że trzeba wymienić uszczelke przy filtrze bo tam właśnie jest przeciek, gdy wymienił uszczelke i napuścił wodę żeby sprawdzić , okazało się że woda dalej wycieka i znów wycieranie podłogiz rozlanej wody. Niestety musiałam wezwać doświadczonego fachowca, który musi gruntownie przejrzeć stan naszej pralki. Po rozmowie telefonicznej okazało się że fachowiec może przyjść dopiero za trzy dni, a ja mam tyle prania.
Niestety nic na to nie poradze musze czekać i pranie też musi poczekać bo przecież nie wrucę się do czasów naszych babć gdzie prano w balii na tarze.

Ciąg dalszy... zwyczajnego szarego dnia.

Mój sen o sprzątaniu Złotych Tarasów, trwał nadal... A więc zaczęło się wielkie sprzątanie toalet. Na początku opróżniłem wszystkie kosze na śmieci. Użyłem w tym celu tysięcy ogromnych plastikowych worków. Następnie umyłem wszystkie lustra i powierzchnie szklane, muskając je tylko aksamitnymi szmatkami i przelatując wokół nich. Później umyłem i zdezynfekowałem wszystkie ubikacje, nie zbliżając się nawet do nich na odległość 30 centymetrów. Następnie w rytm Walca Wiedeńskiego Johanna Straussa, wyczyściłem i umyłem glazurę i terakotę. Zaś armaturę umyłem i wypolerowałem przy dźwiękach Claude'a Debussy'ego. Na koniec sprzątania toalet, uzupełniłem dziesiątki rolek papieru toaletowego i także mydło w płynie, przy użyciu dziesiątek litrów tego płynu. Po tak udanym sprzątaniu udałem się znów na wielkie przestrzenie Centrum Handlowego. Przelatując gdzieś w okolicach drugiego piętra, zauważyłem liczne restauracje i bary, które oferują zmęczonym zakupami przechodniom pokrzepienie sił. O, pomyślałem, tam to dopiero musi być mnóstwo sprzątania! Niewiele myśląc, udałem się zwiedzić także te przestrzenie kompleksu. Oczywiście nie zawiodłem się. Czekały na mnie kuchnie oraz inne przestrzenie restauracyjne, wymagające natychmiastowej interwencji. A więc najpierw wytarłem kurze ze wszystkich powierzchni, tańcząc twista do melodii Chucka Berry'ego. Po czym zabrałem się do mycia stołów, blatów i lad kuchennych, oczywiście w rytm songów Phila Collinsa :-) Następnie wziąłem się za mycie i czyszczenie zewnętrznych  powierzchni około stu lodówek, kuchenek mikrofalowych oraz piekarników, to wszystko w towarzystwie muzyków angielskiego The Clash. Czekało mnie jeszcze umycie frontów setek szafek kuchennych – tu do pomocy zaprosiłem oczywiście, muzyków zespołu New Model Army :-) Na koniec, zmyłem tylko jeszcze w ekspresowym tempie tysiące brudnych naczyń, umyłem i wypolerowałem dziesiątki zlewozmywaków i armatur oraz wyczyściłem wszystkie lustra i powierzchnie szklane. Tutaj skończył się mój sen. Nie muszę Wam chyba mówić, że obudziłem się zlany potem...  A miał to być taki zwyczajny szary dzień... :-)

Do następnego wpisu

środa, 19 listopada 2014

To był zwyczajny szary dzień...

Wstałem jak zwykle rano, przekonany, że czeka mnie jak zwykle wiele codziennych obowiązków. Dzień za oknem wydawał się ponury i całkowicie pozbawiony kolorów. Nic nie zapowiadało żadnych istotnych zdarzeń, ani szczególnych atrakcji. Wiedziałem, ze przed wyjściem do pracy muszę jeszcze wykonać wczorajsze zmywanie naczyń. Z trudem zabrałem się do nielubianego (szczególnie o tej porze dnia), obowiązku. Wczoraj wieczorem nie udało mi się pozmywać, chociaż wieczór jest do tego lepszą porą, ale wtedy nie czułem się zbyt dobrze. Pomyślałem, że przynajmniej wczorajsze dolegliwości są już historią. Dlatego z zapałem zabrałem się do zmywania, które poszło mi bardzo szybko. Wreszcie mogłem zająć się śniadaniem. Nic nie zapowiadało zbliżającego się ataku. A ten przyszedł zaraz po śniadaniu. Wszystkie objawy wskazywały na grypę żołądkową. Objawy tej choroby wszyscy znają bardzo dobrze. Opisy jej etapów oczywiście pominę. Natomiast muszę powiedzieć, że w pewnej chwili spotkała mnie rzecz niesłychana. Był to chyba skutek bardzo wysokiej gorączki. Otóż zacząłem śnić o tym, że sprzątam nieczynne Centrum Handlowe. Był to wielki kompleks przypominający warszawskie Złote Tarasy. Na początek zająłem się odkurzaniem i myciem podłóg. Używałem w tym celu dziesiątek, a może setek odkurzaczy przemysłowych, którymi operowałem przemieszczając się z niezwykłą prędkością w lewo i w prawo, a także (uwaga!) - w górę i w dół. Odkurzałem szyby wystaw sklepowych znajdujące się na wszystkich piętrach kompleksu (oczywiście poruszając się pomiędzy nimi), a nawet szklane powierzchnie sklepienia Złotych Tarasów. Przy okazji wytarłem kurz i umyłem poręcze na schodach zwykłych, jak i ruchomych. Później wziąłem się za mycie podłóg. Zostałem przywódcą wielkiej armii wózków do mycia podłóg, jakich używa personel sprzątający, w tego typu wielkich Centrach Handlowych. Jednak z całego snu najbardziej zapamiętałem mycie toalet, ale o tym w następnym wpisie...

kto rano wstaje ...

Kiedy rano wstałam za oknem przywitało mnie piękne słonko , oj ładna pogoda ale nie ma co sie rozczulać trzeba brac sie za porzadki mało dzis czasu po południu idziemy na pogrzeb wiec trzeba wczesniej ogarnac dom.
Najpierw ugotowac obiad ,poteme zmyc naczynia ,zmywarki nie mam wiec trzeba samemu.
Potem trzeba wypolerowac zlew,kolejna rzecza jest umycie blatu kuchennegi i wyszorowanie mikrofalówki .
Teraz trzeba zebrac wszystkie pajeczyny z całego mieszkania,poszło nawet sprawnie. Kurcze jeszcze trzeba zetrzec kurz z szafy i tu musze urzyc drabinki.Nalalam do wanienki wody, do wody dodałam płyn,w wodzie z płynem zamoczyłam ścierkę.Mokrą ścierką zaczełam szierać kurz z szafy,gotowe teraz trzeba pozamiatac podłogi i zmyc listwy przypodłogowe oraz same podłogi.

Nastepna jest łazienka i tu zawsze wiecej zajec ,musze wymyc prysznic kabine spryskuje płynem do tego przeznaczonym i czekam az piana zmyje mydło,potem spłukuje i wycieram do sucha. Z brodzikiem robie tak samo ,teraz armatura i tu nalewam do wanienki wody z płynem do mycia kafelek biore szmatke mocze wykrecam i zaczynam polerowac armature nie jest to łatwe poniewaz mam w kafelkach cała łazienke wiec trwa to troszke , po skonczeniu mycia kafeków zabieram sie za dezynfekcje wewnetrzna toalety a nastepnie zewnetrzne mycie ubikacji . Kolejna rzecza jaka trzeba zrobic jest pozamiatanie podłogi w łazience i umycie jej zmywam woda z płynem do płytek ,namaczam mopa wyciska mocno aby był wilgotny a nie taki ze kapie z niego woda, dokładnie zmywam ,katem oka zauwazyłam iz lustro jest brudne wiec w tym celu wziełam płyn do mycia szyb spryskałam cała powierzchnie i wytarłam recznikiem paierowym do such . Od razu wymyłam umywalke mleczkiem do czyszczenia spłukałam,wytarłam do sucha, łazienka gotowa mozna wziac sie za prasowanie ubran na pogrzeb.

Dawno temu cześć 2

                 Dzisiaj opiszę jak to w latach siedemdziesiątych sprzątaliśmy pokoje.

       W naszym Domu Dziecka na każdym pietrze były  u  dziewczynek i chłopców cztery sypialnie jedna świetlica, która służyła nam do zabawy i nauki. Jak pisałam  w pierwszej część mieliśmy dyżury. W pokojach nie było za wiele do sprzątania Na początku lat siedemdziesiątych były łóżka  to była ciężka praca dla siedmiolatka takie łóżko do ścielenia to był nie lada wyczyn. Prześcieradło musiało być równiutko podwinięte pod materacem potem poduszka i na niej kołdra. Łóżko przykrywało się kocem równiutko, ale kilka lat później kupili nam tapczany  wtedy ścieliło się już lżej. Dyżurna codziennie zamiatała podłogę wycierała kurze z szafek i ze stolików W świetlicy u chłopców  mieliśmy duży regal na, którym znajdowały się gry planszowe i klocki;Puzzle;itp. i drugi mniejszy na którym była prasa. Raz w tygodniu było generalne sprzątanie. Mycie okien, podłóg korytarzy schodów w całym budynku. Pastowanie pastą do podłóg  i froterowanie. Froterka była elektryczna co nam ułatwiało prace i mieliśmy super zabawę przy tej czynności. Podłogi na korytarzach były położone terakota i nie trzeba było pastować . Na piętrze dziewczynek był duży taras  jego tez musieliśmy zamiatać i zmywać Najtrudniej się myło okna, ponieważ środki czystościowe do okien były nienajlepsze, ale musiały błyszczeć czystością. W sobotę po ciężkiej pracy milo było pobawić się w czystym domu.

Kalendarz (trzeci kwartał)



Lipiec

W lipcowym skwarze w Polsce jak na Saharze.

1)      Umycie frontów szafek

2)      Umycie lub wstawienie brudnych naczyń do zmywarki

3)      Umycie i wypolerowanie armatury i zlewozmywaka

Sierpień

W pierwszym tygodniu sierpnia spieka, zima ciężka, śnieżna i długa nas czeka.

1)      Czyszczenie luster i powierzchni szklanych

2)      Opróżnienie kosza na śmieci

3)      Odkurzanie podłogi, dywanów, wykładzin

Wrzesień

Gdy się wrzesień rozpoczyna na majówkę gna rodzina.

1)      Odkurzanie przestrzeni pod łóżkami i sofami i meblami, jeśli możliwy jest dostęp

2)      Umycie podłogi

3)      Odkurzanie i mycie schodów

Sezon przeziębień



Na dobre zagościła u nas jesień. Wprawdzie bardziej ona złota niż słotna, tym niemniej zmienne temperatury, chłodne powietrze sprzyjają różnego rodzaju wirusom i bakteriom. Trudno uniknąć przeziębienia, grypy czy nawet czegoś cięższego. Także wizyta u lekarza wydaje się być nieodzowna, zwłaszcza jeśli zachoruje dziecko. Dlatego też, gdy moja pociecha złapała przeziębienie, udałam się do przychodni, aby zbadać czy przypadkiem nie jest to nic groźnego. Jako że pora była późno popołudniowa, a my jednymi z ostatnich pacjentek, panie powoli brały się za sprzątanie. Ważną rzeczą jest wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni, najlepiej z użyciem środka dezynfekującego. Zachowanie czystości w przychodni to bardzo istotna kwestia. Wszak przewija się tam ogromna liczba osób chorych. Aby do minimum zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się zarazków, codzienne sprzątanie to nie tylko rutyna, ale bardzo ważny element funkcjonowania przychodni. Czekając więc na swoją kolejkę, obserwowałyśmy mycie podłogi. Jednak w między czasie wyszedł pacjent i nadeszła nasza kolej. Weszłyśmy do gabinetu, który też – pewnie gdy my już opuścimy przychodnię – pójdzie pod szczotkę, szmatkę i mop. Przeziębienie okazało się na szczęście tylko… przeziębieniem, więc spokojne mogłyśmy udać się do domu. Wychodząc, zauważyłyśmy jeszcze panią, która myła drzwi wewnętrzne po kolei od wszystkich pomieszczeń: gabinetów, łazienek. Gdy już zamknięto za nami drzwi zewnętrzne, przez przeszklone szyby widziałyśmy, że i one nie zostały suche. Przekonałam się, że jednak panie z przychodni poważnie traktują swoją pracę i dbają o czystość w tak strategicznym miejscu jak przychodnia.