Piatek ,czas na porzadki jutro święto
zmarłych mogą pojawić się goście nie wypada ich do bałaganu
zapraszać ,trzeba zakasać rękawy i wziąć sie do pracy.
Postanowiłam zacząć od pościelenia
łóżek a nastepnie wytrzepania kocy i chodniczków.
Tą prace jak zawsze powierzyłam
mężowi ,taka mała siłownia na świerzym powietrzu.
Po wytrzepaniu chodniczków trzeba było
je wyszyścić , uzyłam od tego srodka w proszku wcierałam proszek
sczoteczką , nastepnie odkurzyłam i lśnią na błysk.
Zabrałam sie za mycie szafek,najpierw
fraty umyłam woda z płynem i przetarłam suchą scierką.
Wziełam sie za stół ,przecież nie
podam gościom jedzenia na brudnym stole .
Najpierw zmyłam mokra scierką a
następnie starłam do sucha,z nogami zrobiłam tak samo,założyłam
serwetkę i teraz całkiem miło sie zrobiło.Powycierałam blat i
zmyłam zlew oraz wyczyściłam płyte gazową teraz można się w
niej przejżeć.
Pozamiatałam podłogę i zoriętowałam
sie ze jeszcze lampa została ,przetarłam ja wilgotną sciereczka i
niestety trzeba było jeszcze raz zamiatać tak to jest jak ma sie
skleroze.
Mycie podłogi nie przepadam za tym
,mimo iż posioadam mopa nadal nie polubiłam tej czynności, ale jak
mus to mus ,nalałam wody do wiaderka dodałam płyn zamoczyłam mopa
i zmywanko, poszło nawet szybko uf mam to za sobą . Teraz
przedpokój trzeba wziąść sie za odkurzenie kaloryfera jakoś
wczesniej nie było na to czasu a już najwyższa pora ,wziełam
odkurzacz i gdzie rurka siegła poodkurzałam , a reszte wytarłam
wilgotną szmatką .
Pozamiatałam podłoge i zmyłam i
przeszłam do łazienki po porannej toalecie lustro było całe
zabrudzone ,szczególnie pastą do zębów tak to jest jak sie ma
dzieci ,czasem zamiast myć zęby pastą myją nią lustro tworząc
obrazy pikassa, a mamusia umyje , no cóż ktos musi , wiec wzięłam
płyn do mycia szyb spryskałam lustro i przetarłam recznikiem
papierowym,teraz można sie przejrzeć.Wychodząc z łazienki
zauważyłam brak papieru toaletowego wiec uzupełniłam ,od razu
sprawdziłam czy jest mydło było mało więc dolałam. Na tym
zakończyłam udrękę sprzątanie na dziś .