Witam. Mimo, że jestem mężczyzną także postanowiłem pisać na tym blogu na temat sprzątania. Niby temat zarezerwowany dla kobiet, ale przecież w praktyce każdy z nas musi kiedyś posprzątać i męskie „parytety” tu nie obowiązują ;-) Na początek wziąłem się za wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników i parapetów. Zazwyczaj zaczynam od wycierania kurzów na szafach z ubraniami i regałach z książkami i płytami oraz innymi bambetlami. Później wycieram niższe półki z książkami (oraz same książki, płyty i inne rzeczy) i poleruję środkiem do mebli. Następnie wytarłem grzejniki i parapety (najpierw mokrą szmatką, a później suchą). Nastepną rzeczą którą zrobiłem, było odkurzanie. Zazwyczaj odkurzanie zajmuje mi 20 minut. Dzisiaj było to pół godziny, bo w sypialni nie odkurzałem (wstyd się przyznać), już z dwa tygodnie. Na koniec zabrałem się za mycie podłóg. Zawsze wykonuję tę pracę mopem i to sznurkowym, który często zmieniam. Moim zdaniem inne rodzaje mopów zmywają podłogę dużo mniej dokładnie, a jeszcze inne są dla mnie mało wygodne. Oczywiście starych zwyczajów ze szmatą nikomu nie polecam. Ale każdy sprząta tak jak lubi :-) Dzisiejsze sprzątanie zajęło mi dwie godziny, ale i tak pozostało jeszcze wiele do zrobienia. No to można powiedzieć, pierwsze koty za płoty :-)
Do następnego wpisu